czwartek, 22 listopada 2012

imagin III

zuza11 dziękuje za nominacje, ale nie wezmę udziału. Nie czuje się na siłach. :c
Przepraszam i dziękuje. Czekam namiętnie na Twoją niespodzianke! ♥
A teraz pozwól, że wypocę z siebie tego o to imagina..

                                                                             ~ . ~

           Poraz kolejny siedze zamknięta w tym pokoju i patrze się w sufit. Zastanawiając nad życiem i tym co mnie spotkało. Za pięć miesięcy będę miała osiemnaście lat, abym wydoroślała i się usamodzielniła rodzice mnie wywalili z domu, żebym pomieszkała ze starszym bratem. Kocham go i pomimo, że ciągle imprezuje i jest po prostu głupi jest dla mnie autorytetem, realizuje swoje marzenia i czuje sie w tym spełniony, też tak bym chciała, ale nie wiem co chce robić w życiu i błąkam się bez celu. Wiadomość, że z nim zamieszkam bardzo mnie ucieszyła, w końcu on mnie nie ograniczał za bardzo i często go nie ma w mieszkaniu ze względu na to iż jest sławny. Trzy lata temu wybrał sie na casting do jakiegoś zespołu i bum, są jednym  z najbardziej wychwytywalnych i znanych boysbandów w Anglii i na całym świecie. Jay zmienił się przez te trzy lata, ale też zdobył świetnych przyjaciół jak to sądzi. Właśnie, on sądzi. Max i Tom są najstarsi lecz jak bywam w ich towarzystwie stwierdzam, że to ja się zachowuje bardziej dorośle niż oni. Określam ich dziećmi w ciałach dorosłych mężczyzn. Siva wydaje sie być najspokonjniejszym i najbardziej wychowanym, ale jemu zdarza sie również robić dość dziwne rzeczy.Pomimo ich braku dojrzałości kocham ich tak jak Jaya, opiekują sie mną i jestem im za to wdzięczna.
A i jeszcze jest Sykes.. NIEZNOSZE GO! Poprostu denerwuje mnie swoją osobą, nigdy nie zrobił nic szczególnego, ale jak słysze jego głos lub go widze coś we mnie pęka i moje ciśnienie rośnie, a cukier spada.Jak można być tak głupim jak on ? Na domiar złego od pięciu tygodni mieszka ze mną i Jayem, oczywiście nie zgadzałam sie na to, ale co ja mam do powiedzenia skoro to jego mieszkanie. By sie z nim widzieć jak najmniej zamykam sie w pokoju lub wychodze. Brat ma mi to za złe, ale staram udawać być złą na niego bo w końcu wie jak nie lubie jego 'przyjaciela'.
    Usłyszałam dzwonek do drzwi i pobiegłam jak najszybciej krzycząc, że to do mnie. Zbiegłam ze schodów, a tam stał James z tym całym Sykesem i się patrzyli na mnie. Szybko poprawiłam włosy i podeszłam do drzwi zgrabnym ruchem je otwierając. Moim niebieskim oczą ukazał się chłopak w moim wieku, Marus zawsze mi się podobał, wszyscy w szkole się go bali.
- Marcus! wchodz! - wykrzyczałam pełna entuzjazmu.
- Cześć Flo. - chłopak powiedział to troche oschle, ale i tak wszedł i udaliśmy się w strone schodów. Moj brat ze swoim przyjacielem troche patrzyli się na nas zdziwieni w końcu pierwszy raz ktoś do mnie przyszedł.
- i Ty jej pozwalasz przyprowadzać takie osoby do swojego domu ? zapytał Nathan, ale to zignorowałam.
- Co mam przez to rozumieć ? - zapytał Jay i wywiązała sie rozmowa.
- Przecież ten chłopak stoi za każdym rogiem i sprzedaje dragi.. - ciągnął Sykes.
- Florenc! - zawołał mój brat z krztą zdenerwowania.
- co ? - zawróciłam, do niego zostawiając mojego gościa przy drzwiach mojego pokoju.
- nie przedstawisz mnie swojemu koledze ? - zapytał marszcząc nerwowo czoło.
- Marcus Jay, Jay Marcus. - powiedzialam gdy chłopak stanął obok mnie i naprzeciwko Jaya.
- Miło mi. - powiedział siedemnastolatek i podał dłoń.
I w tej chwili McGuinessa popchnął go lekko do drzwi i wymamrotał zdenerwowany
- A mi nie, i żebym więcej Cie tu nie widział i w pobliżu mojej siostry. żegnam!- wykrzyczał i wyrzucił mojego gościa za drzwi.
- A Tobie moja droga  zbraniam sie zadawać z takimi ludzmi! - wykrzyczał, a w tedy pękłam. Przecież on nie może mi zabraniać sie spotykać ze znajomymi.
- Ty nie będziesz mna żądził, nie jesteś moim ojcem!
- Ale jestem Twoim bratem i mam obowiązek sie Toba zajmować!  - krzyczał do mnie po raz pierwszy w takich nerwach.
- Wiesz cały czas psujesz to co było miedzy nami. Na początku pozwoliłeś jemu sie wprowadzić, a teraz zabraniasz spotykać  się ze znajomymi. Nienawidze Cie i Ciebie Sykes też, wtrącasz się w moje życie i psujesz wszystko. Nienawidze Was obu. Jedzcie juz w tą swoja trase i nie wracajcie nigdy! - wykrzyczałam i zaczełam zakładać buty i płaszcz, nie miałam ochoty siedzieć w tym domu.
- Jak Ty sie do mnie odzywasz ? Przeproś i nigdzie nie wychodzisz. - chłopak był coraz bardziej podenerwowany.
- Wychodze i mi nie zabronisz! - po tych słowach wybiegłam z mieszkania i zaczełam płakać.
Szłam gdzie mnie nogi poniosą , nie miałam przyjaciół tutaj, tylko kilku znajomych, ale to nie to samo. Nie chciałam robic im kłopotu i zwalać na głowe. W kieszeni płaszcza znalazłam dość gruby banknot i skierowałam się do klubu, moze to mi pozwoli ochłonąć.
Po kilku drinkach troche odetchnełam, ale nadal nie miałam planu na noc, przecież nie wróc do domu brata. Nie po tym co sie stało, troche żałowałam swoich słów, ale nie na tyle abym miała wracać i go przepraszać. Bolało mnie to jak odtrąca mnie od siebie i spedza czas z Nathanem, w czym on jest lepszy ode mnie ? I właśnie w tej chwili moje przemyślenia przerwał średniego wzrostu brunet.
- Co tak ładna dziewczyna robi tutaj sama ? - zapytał z uśmiechem.
- A co tu robi tak przystojny chłopak sam ? - zaczełam z nim rozmowe, z której dowiedziałam sie, ze jest ode mie starszy o rok i ma na imie Mat.
- Może porozmawiamy w cichszym miejscu ? - zaproponował już po kilku drinkach.
-Chętnie, czemu nie. - uśmiechnełam sie i wstałam z barmańskiego krzesełka lekko się chwiejąc.
Nie wiedziałam gdzie ide z Matem, do wyjścia mnie nie prowadził na pewno.
Po kilku minutowej przepychance przez parkiet dostrzegłam drzwi toalety, do której chłopak mnie lekko wepchnął przystawiając swoje usta do moich. Nie opierałam sie, było mi przyjemnie. Szybko weszliśmy do jednej kabiny gdzie nasze pocałunki się pogłębiały. W pewnym momencie chłopak przesunoł swoją ręke do moich jeansów i delikatnie odpiął guzik. W tej chwili otrzeźwiałam, nie chciałam z nim stracić dziewictwa i to w takim miejscu wiec oderwałam sie od niego i powiedziałam mu, na co on zareagował śmiechem.
- złotko nie mam zamiaru Cię tu rżnąć, ale się inaczej zabawimy. - po tym zaczał ściągać mi spodnie i wyjął z kieszeni kurtki małą maczete. Przełknełam śline i bałam sie coraz bardziej, przecież on moze chcieć mnie zabić.
- prosze, nie rób tego. - skomlałam przez łzy. Na co on popatrzył mi się w oczy i wyszeptał
- teraz jest za późno. - unieruchomił mnie jedną ręką, a drugą przybliżył w strone mojego uda patrząc cały czas w oczy i rozkoszując moim strachem. Gdy juz poczułam zimne ostrze drzwi toalety się otworzyły i usłyszałam znajomy głos. Wszystko działo się tak szybko, nie wiedziałam co sie dzieje, byla jak słóp soli, do mojego mózgu nie docierało nic. Po chwili poczułam ciepłą ręke wsuwającą moje jeansy na ciało. Wstałam i wybuchłam jeszcze wiekszym płaczem. Chłopak, który mnie uratował przytulił mnie mocno,  a ja wtuliłam się i poczułam jego perfumy, znajome perfumy. Wiedziałam kim on jest.
- Nathan.. - wyjęknełam
- Nie płacz jesteś juz bezpieczna nic Ci nie grozi. -  wyszeptał mi do ucha na co poczułam się jeszcze bezpieczniej. Ręką, którą gładził  moje blond włosy przeniósł do kieszeni spodni. Wyjął telefon i zadzwonił po taksówke. Ja cały czas płakałam, nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. Byłam mu tak wdzięczna, a wyrzuty sumienia dały sie we znaki jeszcze bardziej. Przecież krzyczałam mu kilka godzin wcześniej prosto w twarz, ze go nienawidze i nie chce znać, a on mnie ratuje.
- Ja, ja, ja przepraszam Nathan.. - cały czas łkałam mu, już przed klubem.
- Nie rozmawiajmy o tym, uspokuj się. - byłam cały czas w jego objęciach gdzie czułam sie najbezpieczniej.
Po chwili taksówka stała przed nami, brunet otworzył drzwi i delikatnie weszłam do środka, a on za mna.
Usiadłam na drugim końcu samochowu opierając głowe o szybe. Łzy dalej leciały lecz byłam spokojniejsze, Ruszyliśmy, a ja miałam przed oczami oczy Mata, wypełnione nienawiścią. Załkałam jeszcze raz i poczułam jak Nathan przybliża się do mnie i łapie moją rękę.
- Zaraz bedziemy w domu. - wyszeptał, a jego głos mnie uspokoił. Wtuliłam sie w niego i odpłynełam.
                  Moje oczy się otworzyły, byłam w swoim pokoju gdzie panowała ciemność. Przerażało mnie to, chciałam krzyknąć i zawołać Jaya, lub Nathana, ale on wyprzedził mnie i  wszedł do pokoju kładąc kubek na szafce nocnej.
- śpij. - powiedział delikatnie.
- możesz położyć się obok ? - zapytałam zawstydzona. I w tej samej chwili on sie uśmiechnął i lekko usiadł obok mnie, na co ja zachowałam sie tak samo i już byłam twarzą w twarz z nim.
- dlaczego ? skąd się wziołeś w tamtym klubie ? skąd wiedziałeś, że tam jestem ? - pytałam ze łzami.
- po tym jak uciekłaś wsiedliśmy z Jayem do samochodu i szukaliśmy Cie w każdym klubie. Podszedłem do barmana i się zapytałem o Ciebie, on powiedział, ze poszłaś z tym kolesiem w strone łazienki to tam pobiegłem. - opowiadał spokojnie na co ja się rozpłakałam i on momentalnie mnie otoczył ramieniem.
- Nathan, przepraszam Cie, przepraszam tak bardzo za to co powiedziałam i jak sie zachowywałam, jestem głupia, a Ty nie jesteś niczemu winien. - odwarzyłam się powiedzieć dalej wtulajac w niego.
- Daj spokój, było mineło. Też miałem 17 lat. - lekko sie zaśmiał.
- Ale nie powinnam tak sie zachować. - mamrotałam.
- nie powinnaś. - powiedział obojętnie i pocałował w czubek głowy.
- dziękuje, że jesteś.
_______________________________________
zjebałam miejscami. :c
ale i tak sie jaram. :D
 nie byłam w szkole, tralalala bum :D
  tak jak postanowiłam tak robie, ogarniam tu i raz w tygodzniu będzie coś nowego! ha! jestem z siebie dumna straaaaasznieeeee! <3
   

środa, 21 listopada 2012

coś nie możliwego! ; oo

Wgl nie ogarniam tego Liebster Award dziękuje bardzo  Jestę Sufitę ♥          ale nie wezmę w tym udziału, nie czuje się odpowiednio by brać w tym udział. Dziękuje za nominacje jeszcze raz.

tak btw to moim nowym postanowieniem jest ogarnąć ten burdel na blogu moim i jutro pojawi się cos nowego, objecuje.



wtorek, 16 października 2012

imagin II

- Na nas już czas! Meg zbieraj się..
Brunetka nawet nie drgneła, cały czas stojąc przy oknie od początku przyjścia do studia.
-Meg! - tym razem blondynka wykrzyczała. - obudz się, za często jesteś nieobecna!
- to prawda. - powiedział brunet siedzący na kanapie, nawet nie odrywajac wzroku od swojego iPhona.
- nie prawda. - wydukała brunetka, muskając palcem okno.
- pamiętajcie, o 9pm u Maxa, Nathan wracasz do nas czy jedziesz od razu z nami ? - zapytał chłopak w lokach.
- nie.
Ten dzień miał wyglądać dużo lepiej, chodz każdy z przyjaciół miał mrawy humor, nie wiedząc czemu.
Blondynka wstała lekko z krzesła i podeszła do przyjaciółki stojącej przy oknie.
- chodz, na prawde mi się spieszy.
Drobna Weyner obruciła się na pięcie i w tedy ujrzała, ze została sama w pomieszczeniu z przyjaciółką i Nathanem. Spojrzała na chłopaka, który od początku ich spotkania siedział z telefonem w ręku.
Nie miała zamiaru się z nim żegnać bo i tak wieczorem będą sie widzieć, uważała to za zbędną rzecz.
Gdy już stała w progu usłyszała jego głos:
- Meg! Widzimy się wieczorem ?
- przecież będę u Maxa. - odpowiedziała odwracając głowe w jego strone.
- Tak, ale wcześniej. Przyjade po Ciebie. - chłopak uważnie przyglądał sie jej delikatnej twarzy.
- ok.
- będę o 8pm.
- ok. - dziewczyna nie miała ochoty ciągnąć rozmowy bo wiedziała, ze zaraz wróci po nią już rozzłoszczona przyjaciółka.

~
- Czego on chciał ? - zapytała Kelsy odpalajac swoje auto.
- Nic, tylko przyjedzie po mnie.
- Równie dobrze ja moge to zrobić. - blondynka skrzywiła sie.
- Nie chce Ci zawracać głowy już i tak bardzo mi pomagasz. - brunetka patrzyła przed siebie nawet nie spoglądajac na twarz rozmówczyni.
- Daj spokój, wole to niż, żebyś jechała z nim.
-Co Ty tak właściwie masz do niego i mnie ? - Meg zaczynała się denerwowoać z nadopiekuńczości przyjaciółki.
- Przeciw Tobie nic, przeciw jemu też, ale Wam razem mam dużo. Widze co sie dzieje i jak juz cierpisz przez niego więc nie mam zamiau patrzeć co by było jak byś mu to powiedziała.
Dziewietnastolatce zaszkliły sie oczy o samym wspomnieniu o tym jaki przeszywa ją ból widząc chłopaka, którego tak strasznie pragnie i nie może nic z tym zrobić bo i tak wie, że nic z tego nie wyjdzie. Ciągłe koncerty, wywiady, paparazzi, fani.. nie miałby czasu na dziewczyne, a tym bardziej na nią. To, ze raz doszło do czegoś więcej nie oznacza, ze może wyobrażać sobie różowe historie. Życie nie jest filmem i dobrze o tym wiedziała, ale właśnie to ja najbardziej bolało. Bezradność.

~
Dochodziła 8p.m kiedy oczy młodej Weyner otworzyły się. Dziewczyna przeciągneła sie na kanapie i spojrzała na tarcze zegara. ' fuck' przeklneła w myślach. Miała pół godziny do przyjazdu przyjaciela, a jest w zupełnej rozsypce. Podniosła się szybko i powędrowała do łazienki, zrezygnowała z wcześniej zaplanowanej odprężającej kąpieli i wzieła orzeźwiający prysznic.
Oparła ręce na umywalce i spojrzała na siebie w lustrze, jeszcze nie dawno była taka szczęśliwa, a teraz uśmiech pojawia sie u niej na twarzy tak często jak w Londynie na prawde ładna pogoda.
Nie tracąc czasu wzieła się za lekki, ale zmysłowy makijaż i ułożyła swoje loki w artystyczny nieład.
Już zmierzała w białym ręczniku do garderoby, gdy usłyszała dźwięk dzwonka.
'Czy on zawsze musi być punktualnie?' powiedziała sama do siebie.
Otworzyła drzwi, a przed nia stał Sykes ubrany zwyczajnie, lecz dla niej wyglądał jak zwykle zjawiskowo.
Szare sneakersy, czarne spodnie i białą koszulke, aby nie było mu zimno zarzucił na siebie skóre w kolorze spodni, a grzywke zaczesał ku górze. Uśmiechnięty przekroczył próg mieszkania dziewczyny i dał jej buziaka w policzek.
- Wiem, że jesteś nieprzewidywalna, ale zeby tak wyjść.. - urywajac pokazał szereg swoich zębów.
- Daj spokój, nie mam w co sie ubrać. - pierwszy raz tego dnia dziewczyna się uśmiechneła.
- To chodz. - pociagnął ja w strone jej sypialni. Bywał u niej bardzo często i nie miał problemu ze znalezieniem drogi do garderoby.
-Co my tu mamy ? hm .. - pokręcił głową i zaczął szperać we wszystkich szufladach. Dziewczyna tylko stała uśmiechając sie pod nosem uważnie się przygladała.
- to jest dobre, ale nie pasuje. nie, nie nie nie, ehh, ooo, ale nie. Mam! - chłopak w ręku trzymał czerwono krwistą spódniczke. Dziewczyna na samą myśl o niej miała motylki w brzuchu bo to właśnie w ów spódniczce poznała bruneta.
- Do tego łap to, to i to! - podał jej jeszcze top na ramiączka w kwiatki, który był zapinany na suwak , czarne szpilki i kurtke dżinskową.
- szybko sie przebieraj, a ja ide sie poczęstować tym ciastem co jest na stole.
- tsaa.. - dziewczyna pokiwała głową bo specjalnie dla kilka godzin wcześniej piekła pyszna szarlotke, przepisu swojej babci.
Wzieła do ręki luźną czerwoną spódniczke dosięgajacą jej prawie do kolan  i zaciągneła na siebie, szybkim ruchem zrobiła to samo z topem, który idealnie podkreślał jej talie. Wszystko dopełniła lekkimi bransoletkami koloru guzików kurtki i powędrowała do przyjaciela.


__________________________
che che, zaskoczenie ?
nic to nie ma do wcześniejszych rozdziałów, ale wędrujac do domu dziś coś takiego mi wpadło do głowy.
Tak, tak wiem, że jest bezsensu ,ale ciii.
planuje do tego z rozdział dwa napisać bo nie moge dokończyć dziś ze względu, na godzine.
jutro ta durna szkoła, wstajemy o 6 wiec te 6 godzin chce pospać. C:
A właśnie, bo mi coś klawiatura nie chce współpracować i sie dziwinie pisze, nie ma polskich znaków więc za nie dogodności, PRZEPRASZAM.
hm, przeczyta to ktoś  ?
Wgl to ten, to muszę jeszcze skomentować video do IFY, < czekałam do 1 w nocy, muszę sie pochwalić>  a więc jest spoczko foczko. I ten słynny pocałunek Nathana *_* nie wiem jak Wam, ale dla mnie troszke sztucznie to wyglada :C
Ale to jest wyłącznie wina tej dziewczyny.. :D
mogli juz wstawić tą z GYC.
to ten tego, papatki i jeżeli ktoś to czyta to niech skomentuje.
Czymajcie się ciepło w te zimne dni i powodzenia w szkole bo ja tu zdycham z lekka. :c
a i najważniejsze, kocham Was. <3


czwartek, 16 sierpnia 2012

Imagin I

'kurwa' przeklnełam w myślach bo nie miałam siły nawet otworzyć ust. 
Nie tak miało być.. Siedze sama na jakimś krawężniku, nie dosyć że jest tu strasznie ciemno to jeszcze jestem tak strasznie pijana. Zawsze sobie obiecuje, ze to ostatni raz, ale nigdy nie wypala.
Jestem w Londynie już miesiąc, a w swoim mieszkaniu spędziłam może z 10 nocy ..
Powieki same mi sie zamykają, a głowa jest tak strasznie ocieżała.
Nie chce tak kończyć 'wieczoru' wgl która jest godzina ? pierwsza w nocy ? moze 3 ?
'ogarnij się' wrzasnełam sobie w myślach, że aż nie poznałam swojego głosu. 
Patrzyłam przed siebie, wszystko kołowało i było rozmazane, próbowałam skupić wzrok na jednej rzeczy, ale jakiej ? Moment, moment! Ktoś tam wychodzi, tak to na pewno jest jakaś osoba. Na drugiej stronie ulicy była czarna postać, nie widziałam co robi, ale jak skupiłam wzrok byłam w stanie dojrzeć, że grzebie w kieszeni i coś wyjmuje. A później zapala sie mały łomyk i zostaje taka mała kropeczka, która przybliża i oddala sie od twarzy postaci za pomocą jej ręki. Tak, to papieros, też chce! 
Zawsze gdy do moich płuc dotrze chodź troszke nikotyny czuje się lepiej. 
Więc bez  większego namysłu wziełam torebke i zaczełam tam szperać w poszukiwaniu fajek!
Niestety mojego szczęścia było za mało i jedyne co w niej znalazłam to pustą paczke. 
Pełna nerw wiedziałam tylko to, ze musze dostać jedną tytoniową rurke, tylko o tym myślałam. 
Postanowiłam wstać, uśmiech malował sie sam u mnie na twarzy. "Ja ? wstać? w takim stanie ? hahaha!'
Ale jestem twarda, chce fajke i ja dostane. 
Na początku oparłam się na rękach i podniosłam cały tułów do góry. Pełna podziwu dla siebie wiedziałam, że teraz bedzie tylko lepiej. Niestety pomyliłam sie już z pierwszym krokiem, i prawie zaliczyłam glebe. 
Wszystko znowu wirowało, ale ja się nie poddawałam i próbowałam dalej.
Z każdym krokiem było coraz lepiej, gdy doszłam do drugiej strony ulicy, szłam w miare prosto. 
Szkoda, że zapomniałam o krawężniku, ale na szczęście się nie przewróciłam. Uf! 
Na twarzy miałam wielkiego banana i tak podeszłam do mojego wybawiciela z papierosem. 
- poczęstujesz mnie ? wymamrotałam
Postać odwróciła się do mnie i popatrzyła nie zrozumiale. 
No tak, jestem w Angli, wiec czemu wyjeżdżam tu z ojczystym jezykiem. 
Ponowiłam więc pytanie, tym razem we właściwym języku,
- jasne. odpowiedział mój wybawca.
Był to młody mężczyzna, nie potrafiłam ustalić wieku, ale miał około 25 lat.
Wyciągnął upragnione papierosy i podał mi jednego. 
- dziękuje Ci bardzo, życie mi ratujesz. powiedziałam tak pijanym głosem, że aż nie dowierzałam, ze tak można,
- nie ma sprawy. odpowiedział chłopak uśmiechając sie. 
Taaa, to oczywiste, że śmiał sie ze mnie. Wziełam do płuc małego bucha i wszystko zaczynało być bardziej normalne i tak z kolejnym pociągnięciem ..
- Co tu robisz w środku nocy ? zapytał chłopak po dłuższej chwili ciszy. 
- sama nie wiem. wybełkotałam. 
Chciałam powiedzieć coś jeszcze lecz poczułam jak wszystko idzie ze mnie do góry i niesamowicie obrzydliwy smak w ustach. 'ehe' pomyślałam i szybkim ruchem odwróciłam się pochylając i wypuszczając z ust obrzydliwości, które kilka godzin temu wlewałam w siebie. 
Chłopak szybko złapał mnie 'od tyłu' w talii i odgarnął włosy. 
Gdy skończyłam wyprostowałam się i trzymałam nadgarstek przy ustach. Chłopak zaczął szukać czegoś w kieszeni i podał mi chusteczki.
- Ratujesz mi dupe dzis po raz drugi, nie wiem jak Ci się odwdziecze. powiedziałam wycierając usta chusteczka. 
- coś się wymyśli. powiedział chłopak śmiejąc się. - może wejdziemy do środka, napijesz się wody czy czegoś. zaproponował.
- narazie wolałabym posiedzieć tutaj. uśmiechnełam się patrząc w ziemie. 
- jak tylko chcesz, ale moze wytłumaczysz co tutaj robisz ? ponowił 
- em, miałam iść na koncert z koleżanką, ale przed nim wstapiłyśmy do baru, później drink, kolejny, kolejny. Ona się zmyła z kimś, ja zostałam sama i jakimś trafem wylądowałam tutaj. opowiedziałam jednym tchem.
-a cóż to za koncert. zapytał
- heh, The wanted. zaśmiałam się, nawet nie wiem czemu. 
- haha, moze nie trafiłaś na koncert, ale na mnie. Tom jestem. chłopak podał mi ręke. 
- yyy, czeeść ? Sara jestem. mówiłam również podając mu ręke. Czułam sie jak we śnie lub jak bym miała pijackie halucynacje. 
- może zdradzisz mi jeszcze ile masz lat i gdzie mieszkasz ? powiedział chłopak 
- em mam 19 lat i .. urwałam bo znowu poczułam, uczucie z przed chwili i sytuacja się powtórzyła. 
Ja stoje schylona, on mnie trzyma i ja bełtam. 
- wszystko już ok ? zapytał troskliwie Tom
- mhm, myśle, że juz ze mną okej. odpowiedziałam.
- to chodz do środka, zaaopiekujemy się Tobą. wyszeptał trzymając mnie za ramie. 

_____________________________________________________
taki tam prolog.
w głowie wyglądało lepiej. :cc
ale juz chuj. teraz tylko licze, ze ktoś bd czytał. 
baju. ; )