- Co Ty ze sobą robisz? - zapytał po raz kolejny trzymając jej nadgarstek i wpatrując w świeże rany.
- Moje życie moja sprawa, więc odczep się. - burknęła z nienawiścią w głosie. Jej oczy już po raz kolejny tego dnia zalewały słone łzy. Zupełnie inne powody, zupełnie inne zmartwienia, zupełnie inne problemy. To smutne jak bardzo jej życie komplikowało się za sprawą jednej nierozważnej podjętej decyzji.
- Błagam Cię nie rób tego więcej. - jego głos już przybrał błagalny ton lecz na niej nie robiło to wrażenia.
- Dobra, daj na luz i tak wiemy, ze masz to w dupie i nie potrzebuje Twojego sztucznego współczucia. - wykrzyknęła mu prosto w twarz i wyrwała nadgarstek z całej siły. Chłopak jednak nie dał za wygraną i szybko podbiegł do niej otaczając jej drobne ciało ramionami. Brunetka zaczęła się szarpać na darmo, była zbyt słaba by uwolnić się z uścisku.
- Zależy mi na Tobie i nigdy nie mów takich rzeczy. - powiedział spokojnie i przyłożył usta do jej włosów, składając całusa. Źrenice dziewczyny się poszerzyły i wpatrywały w jego oczy.
- Nienawidzę Cie, zrozum to i potraktuj jak resztę swoich jedno nocnych przygód. - wykrzyczała i w jednej chwili znalazła się już daleko niego. Chłopak stał jak wryty i nawet nie zdawał sobie sprawy jak bardzo ją zranił, jak bardzo zabolała ją to co dla niego było zabawą.
Wparowała do mieszkania jak oszalała, teraz było już pewne że nie uwolni się od niego. Wyciągnęła z pod łóżka wielką walizkę i w szybkim tępię wrzuciła do niej kilka najpotrzebniejszych rzeczy. Ucieczka nie jest rozwiązaniem, ale co ma zrobić dziewczyna taka jak ona ? Została zupełnie sama, od kiedy jej matka zmarła. To było za wile jak na dziewiętnastolatkę. Przekręciła kluczem i zbiegła ze schodów tocząc za sobą walizkę. Może Londyn jest blisko Newcastle, ale na inną podróż nie było ją stać. 4 godzinna jazda pociągiem wykończyła ją bardzo. Wychodząc z dworca było już zupełnie ciemno. Nie przemyślane decyzje mają takie konsekwencje. Zupełnie sama, praktycznie bez pieniędzy w środku Londynu. Prawie 300 mil od domu. Usiadła na ławce i bezradnie odchyliła głowe do tylu.
Teraz dopiero dotarło do niej co tak na prawdę zrobiła i jak głupio się zachowała.
Chłopak biegł lekko zdyszany po schodach licząc każdy stopień. Że akurat tego pechowego dnia winda w jej mieszkaniu musiała się zepsuć. Przeklnął pod nosem i mimowolnie uśmiechnął się poprawiając grzywkę. Stał już przed jej drzwiami, dwa tygodnie rozłąki, a on tęsknił jak nigdy, Pomimo rocznego związku nadal nie ogłosił swojego szczęścia publicznie i zachował je dla siebie. Bycie celebrytą ma swoje zalety, ale także wady. Nie chciał narażać jej na swoich fanów, reporterów czy inne niebezpieczeństwo. Ona miała być tylko jego. Lewą ręką zapukał dwa razy, a prawą ukrył za plecami wraz z bukietem żółtych tulipanów, które tak bardzo uwielbiała. Przegryzł dolną wargę i zaniepokoił się, że nikt mu nie otwiera drzwi. Już miał zawracać, gdy usłyszał huk dochodzący z środka. Przestraszony położył dłoń na klamce i lekko nacisnął, a ta ustąpiła otwierając drzwi. Wszedł do środka i usłyszał głosy dochodzące z sypialni. Ogarnęła go fala zimna i przełknął głośno ślinę. W rękę chwycił nóż i wparował do pomieszczenia skąd pochodziły krzyki. Gdyby wiedział, że zastanie taki widok na pewno by tu nie przychodził. Blondynka była do połowy rozebrana, a chłopak obok niej bez skrępowania dotykał jej ciała. Dwudziestolatek odchrząknął sztucznie, a oczy jego dziewczyny skierowały się na niego.
- Kochanie.. - dziewczyna jęknęła i odepchnęła kochanka.
- Nie dotykaj mnie!- ten wrzasnął i podszedł do zdezorientowanego towarzysza jego dziewczyny.
- Stary to nie tak jak myśl.. - przerwał mu cios zadany prosto w twarz.
- Z nami koniec. - ostatnie słowa skierował do swojej byłej dziewczyny i rzucił w nią bukietem kwiatów.
Niespodzianka mu się nie udała, a raczej to ona zrobiła mu 'prezent'.
Wybiegając z budynku szedł przed siebie, był w niebywałym szoku, a z oczu zaczęły płynąć słone łzy. Nie tak miało wyglądać jego życie. Byli szczęśliwi. Przed nimi była cała przyszłość, a ona to wszystko zepsuła. Jedyną rzeczą jaką pragnął była duża ilość alkoholu, żeby tylko zapomnieć o tym widoku.
Jego nogi same skierowały się do bar, gdzie mógł odreagować dzisiejszy dzień.
-Barman! jeszcze raz to samo. - brunet podszedł i zapełnił kieliszek wódką odchodząc od pijanego chłopaka.
- żadnych kobiet!- powiedział przechylając kieliszek. Z grymasem na twarzy odłożył naczynie i już miał zamawiać kolejną kolejke, kiedy zobaczył dziewczyne siedzącą nie daleko niego. Ta zauważając, że on się popatrzył niepewnie usiadła obok.
-może teraz wypijemy coś razem ? - zapytała nieśmiało.
- nie tym razem. - parchnął i wstał z krzesełka udając się w stronę wyjścia.
Kierował się do domu przyjaciela już lekko się chwiejąc.
eloeloeloelo!
trochu powracam, ale nie wiem czy powinnam.. ?
dlatego czekam na wasze komentarze, jeżeli jeszcze wgl ktoś tu zagląda, nie zanudzam tylko czekam.. ;)
pozdrawiam i przepraszam za długo nieobecność. <zupełnie jak w szkole :o>
niedziela, 23 marca 2014
środa, 3 lipca 2013
TRZY I BONUS!
Brunetka przeciągnęła się i ziewnęła. Podniosła się na łokciach i już wiedziała, ze źle zrobiła. Ciężar jej głowy przeważył i z impetem znowu była w pozycji leżącej. Westchnęła ciężko i wstała z łóżka. Szybko rozpięła suwak w sukience i z trudem pozbyła się jej. Poprzednia noc nie należała do najłatwiejszych. Po kilku drinkach straciła rachubę czasową i kilka osób z otoczenia, zostając z Tomem w klubie i już totalnie urywa się film. Owinęła się jedwabną kołdrą i ruszyła przed siebie. Woda i tabletki na ból głowy były tym czego teraz potrzebowała. Wyszła ze swojego pokoju i udała się do kuchni w jej i Eluni apartamencie, wygranie tej wycieczki było czymś czego pragnęły! Stając przy wysepce jej oczy powiększyły się do rozmiaru monet.
- Co do cholery tu się działo? - zapytała sama siebie zachrypniętym głosem.
Ominęła wysypaną mąkę na podłodze i rozbite jajko. Otworzyła lodówkę i wyjęła wodę, wypijając ją za jednym razem. Westchnęła głośno i ciężkimi krokami udała się do pokoju przyjaciółki. Chciała lekko zemścić się za jej zniknięcie i brak opieki więc zmusiła się wejść po cichu i skoczyła na nią całym ciężarem ciała.
- Nie ma spania, to nasz ostatni tydzień tu! - krzyknęła, a jej usta przybrały kształt literki 'O'
- Sykes? co ? kurwa? aaaaaaa! - szybko otrząsnęła się wyskoczyła z łóżka na tyłek.
Najmłodszy członek The wanted tylko się uśmiechnął bo nie wiedział co ma powiedzieć. Już miał się tłumaczyć kiedy Elunia mu przerwała wystawiając głowę spod kołderki.
- Cześć Kasiunia. - uśmiechnęła się sztucznie.
-Czemu wy ? w? o niee! - uśmiechnęła się, a raczej wyszczerzyła.
- ahahhahahhahahahhaha. - wybuchnęła śmiechem, a Sykes zrobił facepalma.
- Dobra nie przeszkadzam. - dziewczyna podniosła się z podłogi i podążyła do kuchni.
- Chyba jednak nie uda nam się utrzymać tego w tajemnicy. - Nathan spojrzał na Ele i uśmiechnął się słodko widząc jej oczy.
- no nie, przecież ta papla zaraz wszystkim powie. - dziewczyna odwzajemniła uśmiech i przybliżyła się do chłopaka składając mu na ustach słodkiego całusa.
Nie będąc dłużnym chłopak odwzajemnił go i zatopił w jej ustach, wiążąc ich języki.
Kiedy się od niej odsunął szepnął
- takie poranki moge mieć codziennie. no może zamiast pobudki Kasiuni. - jego dźwięczny śmiech rozniósł się po pomieszczeniu.
Dziewczyna poszła w jego ślady, ale zaraz posmutniała. Przecież za pięć dni był dzień wylotu do polski, co się równa z rozstaniem z Sykesem. Chłopak zauważył tę zmianę humoru.
- ej, co jest ?
- niee, nic. Chodź coś zjemy. - uśmiechnęła się szczerze i powędrowała do łazienki.
- O, a gdzie zgubiłeś ukochaną ? - zapytała Kate chłopaka, kiedy ten wyszedł z pokoju jej przyjaciółki.
- ubiera się. - brunet usiadł przy stole.
- tak właściwie co tu się stało ? - dziewczyna pokazała palcem na rozsypane jedzenie po podłodze.
- Ela miała ochotę na naleśniki- uśmiechnął się szczerze. - ale nie wyszło. - i w tym momencie w głowie chłopaka pojawiła się wczorajsza noc.
- alee nieee, ja jestem GŁODNA! - wykrzyczała brunetka zupełnie pijana po czym wybuchła śmiechem razem ze swoim towarzyszem.
-jak Pani sobie życzy. - brunet lekko się ukłonił i klasnął w dłonie. - naleśniki ala'Sykes i nic innego nie będziesz chciała jeść. - ukazał rządek zębów i wydał z siebie kolejne dźwięki śmiechu.
-myślisz, że będą mieli tutaj mąkę i jajka? - dziewczyna zalotnie uśmiechnęła się do niego.
-muszą mieć, Twoja przyjaciółka przecież dziś rano jakoś robiła omlety.-
- z jajek.- szybko wstała z podłogi i chwiejnym krokiem doszła do kuchni.
Chłopak siedział nadal przy drzwiach i uśmiechał się sam do siebie.
Był pijany, ale czuł się szczęśliwy. Znał ją zaledwie kilka dni, a już czuł że nie będzie mu obojętna. Nie była zakochany, ale czuł więź między nimi. Już dawno nie dogadywał się tak dobrze z inną dziewczyną jak z nią.
- miałeś mi robić naleśniki, a nie siedzieć. - Elunia podbiegła do niego i rzuciła w nim garstką mąki.
- heeeeeeej, tak się nie bawimy! - wykrzyczał i z trudem wstał biegnąc za nią.
Wyprzedził ją biorąc całą mąkę i zmierzając dokładnie w jej kierunku.
- i co teraz zrobisz ? moja droga? - jego cfaniacki uśmieszek wykwitł na twarzy.
- ale, przecież, ja grzeczna byłam.. - dziewczyna zrobiła maślane oczka i powoli cofała się stawiając coraz mniejsze kroczki do tyłu.
- mm, nie przypominam sobie, zobacz. - i pokazał na koszulke, która była w białym proszku.
- toż to nie ja. - uśmiechnęła się niewinnie, a jej plecy spotkały się ze ścianą.
- ops, co teraz będzie? - zrobił podkowę z ust i przyglądał się jej.
Lekko zagryzła wargę i patrzyła w jego zielone tęczówki, które w tym świetle wyglądały zupełnie inaczej niż zwykle. Uśmiechnęła się, a jej wzrok mimowolnie powędrował na jego usta. Sykes nie czekał na żaden sygnał tylko intuicyjnie dotknął ustami warg dziewczyny. Ich oczy się zamknęły, a ręce zaczęły błądzić po ciele. Doszedł dłońmi do jej ud i lekko podniósł. Dziewczyna oplotła nogi wokół pasa chłopaka i wtopiła palce w jego włosy. Nathan podniósł ją i zaniósł do sypialni układając delikatnie na łóżku. Dziewczyna szybko przewróciła się nad niego i słodko uśmiechnęła. Zdezorientowany chłopak popatrzył na nią dziwnie, a ta wtopiła się w jego wargi i delikatnie włożyła ręce pod jego koszulkę, szybko się jej pozbywając. Zaskoczony Sykes uśmiechnął się poprzez pocałunek i przejął inicjatywę. Delikatnie z ust dziewczyn przeszedł do jej szyi zostawiając kilka malinek. Jego ręce powędrowały pod plecy dziewczyny, zgrabnie odsuwając suwak i pozbywając się sukienki z jej ciała.
Teraz wyznaczał językiem drogę między jej obojczykami zostawiając kolejne czerwone ślady. Chwile później sytuacja się zmieniła i to ona leżała na nim, podobało mu się przejęcie inicjatywy..
____________________________
żeby nie wyszło bardziej źle niż jest macie ta dam!
siedziałam nad tym i siedziałam, ble ble. ale jest. CIESZYĆ SIE CZEBA!
ahoj! chyba dobrze napisałam. ; o
miało być wcześniej, później później, ale niech będzie teraz.
a wiecie kto mnie zmotywował ? wiecie ? kochana, Jessica Jess
możecie w podziękowaniu, < choć nie wiem za co tu dziękować. :D >
wejść do niej i zostawić komentarz booo bloga to ona ma zajebistego! <33
polecam ja, KASIUNIA!
także ten, wakacje! muszę tu troszkę wam nadrobić co u mnie. :D
ogólnie jest chyba ok. testy poszły, oceny też, wyniki gdzie się dostane w piąteczek, hajs też mam. ; o wakacje też spoko, jeszcze trzeźwego wieczoru nie miałam.. nie narzekam, ale nic nie trwa wiecznie więc kochany losie, PSUUUUUUUUUUUJ!
ogólnie kocham Was! bo uświadomiłam sobie, ze traktuje was jak rodzine. aaa i mam dwie nominacje do tego śmiesznego czegoś. 7 faktów o mnie, więęęęęęęęęęęc startujemy!
1. mam kuzynkę, która papuguje ode mnie wszystko.
2. mając 6 lat zakochałam się w łysym ochroniarzu na koncercie.
3. dzięki bloggerowi poznałam najwspanialszą osobę.<3
4. nigdy nie wymiotowałam na trzeźwo.
5. w obawie przed mordercą zawsze, gdy jest ciemno chodzę z otwartym scyzorykiem w kieszeni.
6. przez pewien czas okaleczałam się. ;__;
7. na bierzmowanie poszłam zjarana.
8. mam znamię w intymnym miejscu.
9. świetnie kłamię.
10. idę na profil policyjno-prawny.
11. bez kawy lub energetyków bym nie przeżyła.
12. ogólnie jestem zdemoralizowana.
13. nigdy nie odbieram telefonów.
14. jaram się Czarkiem z abstrachuje.
to koniec, przestańcie mnie lubić. ;__;
idę spać, a wy sobie komentujcie, czytajcie, mi miło będzie, a i szybciej kolejna, ostatni część złotka. <3
do następnego i udanych wakacji! xx
aa PS. wiem, że się nie klei nic tam na górze. :D
- Co do cholery tu się działo? - zapytała sama siebie zachrypniętym głosem.
Ominęła wysypaną mąkę na podłodze i rozbite jajko. Otworzyła lodówkę i wyjęła wodę, wypijając ją za jednym razem. Westchnęła głośno i ciężkimi krokami udała się do pokoju przyjaciółki. Chciała lekko zemścić się za jej zniknięcie i brak opieki więc zmusiła się wejść po cichu i skoczyła na nią całym ciężarem ciała.
- Nie ma spania, to nasz ostatni tydzień tu! - krzyknęła, a jej usta przybrały kształt literki 'O'
- Sykes? co ? kurwa? aaaaaaa! - szybko otrząsnęła się wyskoczyła z łóżka na tyłek.
Najmłodszy członek The wanted tylko się uśmiechnął bo nie wiedział co ma powiedzieć. Już miał się tłumaczyć kiedy Elunia mu przerwała wystawiając głowę spod kołderki.
- Cześć Kasiunia. - uśmiechnęła się sztucznie.
-Czemu wy ? w? o niee! - uśmiechnęła się, a raczej wyszczerzyła.
- ahahhahahhahahahhaha. - wybuchnęła śmiechem, a Sykes zrobił facepalma.
- Dobra nie przeszkadzam. - dziewczyna podniosła się z podłogi i podążyła do kuchni.
- Chyba jednak nie uda nam się utrzymać tego w tajemnicy. - Nathan spojrzał na Ele i uśmiechnął się słodko widząc jej oczy.
- no nie, przecież ta papla zaraz wszystkim powie. - dziewczyna odwzajemniła uśmiech i przybliżyła się do chłopaka składając mu na ustach słodkiego całusa.
Nie będąc dłużnym chłopak odwzajemnił go i zatopił w jej ustach, wiążąc ich języki.
Kiedy się od niej odsunął szepnął
- takie poranki moge mieć codziennie. no może zamiast pobudki Kasiuni. - jego dźwięczny śmiech rozniósł się po pomieszczeniu.
Dziewczyna poszła w jego ślady, ale zaraz posmutniała. Przecież za pięć dni był dzień wylotu do polski, co się równa z rozstaniem z Sykesem. Chłopak zauważył tę zmianę humoru.
- ej, co jest ?
- niee, nic. Chodź coś zjemy. - uśmiechnęła się szczerze i powędrowała do łazienki.
- O, a gdzie zgubiłeś ukochaną ? - zapytała Kate chłopaka, kiedy ten wyszedł z pokoju jej przyjaciółki.
- ubiera się. - brunet usiadł przy stole.
- tak właściwie co tu się stało ? - dziewczyna pokazała palcem na rozsypane jedzenie po podłodze.
- Ela miała ochotę na naleśniki- uśmiechnął się szczerze. - ale nie wyszło. - i w tym momencie w głowie chłopaka pojawiła się wczorajsza noc.
- alee nieee, ja jestem GŁODNA! - wykrzyczała brunetka zupełnie pijana po czym wybuchła śmiechem razem ze swoim towarzyszem.
-jak Pani sobie życzy. - brunet lekko się ukłonił i klasnął w dłonie. - naleśniki ala'Sykes i nic innego nie będziesz chciała jeść. - ukazał rządek zębów i wydał z siebie kolejne dźwięki śmiechu.
-myślisz, że będą mieli tutaj mąkę i jajka? - dziewczyna zalotnie uśmiechnęła się do niego.
-muszą mieć, Twoja przyjaciółka przecież dziś rano jakoś robiła omlety.-
- z jajek.- szybko wstała z podłogi i chwiejnym krokiem doszła do kuchni.
Chłopak siedział nadal przy drzwiach i uśmiechał się sam do siebie.
Był pijany, ale czuł się szczęśliwy. Znał ją zaledwie kilka dni, a już czuł że nie będzie mu obojętna. Nie była zakochany, ale czuł więź między nimi. Już dawno nie dogadywał się tak dobrze z inną dziewczyną jak z nią.
- miałeś mi robić naleśniki, a nie siedzieć. - Elunia podbiegła do niego i rzuciła w nim garstką mąki.
- heeeeeeej, tak się nie bawimy! - wykrzyczał i z trudem wstał biegnąc za nią.
Wyprzedził ją biorąc całą mąkę i zmierzając dokładnie w jej kierunku.
- i co teraz zrobisz ? moja droga? - jego cfaniacki uśmieszek wykwitł na twarzy.
- ale, przecież, ja grzeczna byłam.. - dziewczyna zrobiła maślane oczka i powoli cofała się stawiając coraz mniejsze kroczki do tyłu.
- mm, nie przypominam sobie, zobacz. - i pokazał na koszulke, która była w białym proszku.
- toż to nie ja. - uśmiechnęła się niewinnie, a jej plecy spotkały się ze ścianą.
- ops, co teraz będzie? - zrobił podkowę z ust i przyglądał się jej.
Lekko zagryzła wargę i patrzyła w jego zielone tęczówki, które w tym świetle wyglądały zupełnie inaczej niż zwykle. Uśmiechnęła się, a jej wzrok mimowolnie powędrował na jego usta. Sykes nie czekał na żaden sygnał tylko intuicyjnie dotknął ustami warg dziewczyny. Ich oczy się zamknęły, a ręce zaczęły błądzić po ciele. Doszedł dłońmi do jej ud i lekko podniósł. Dziewczyna oplotła nogi wokół pasa chłopaka i wtopiła palce w jego włosy. Nathan podniósł ją i zaniósł do sypialni układając delikatnie na łóżku. Dziewczyna szybko przewróciła się nad niego i słodko uśmiechnęła. Zdezorientowany chłopak popatrzył na nią dziwnie, a ta wtopiła się w jego wargi i delikatnie włożyła ręce pod jego koszulkę, szybko się jej pozbywając. Zaskoczony Sykes uśmiechnął się poprzez pocałunek i przejął inicjatywę. Delikatnie z ust dziewczyn przeszedł do jej szyi zostawiając kilka malinek. Jego ręce powędrowały pod plecy dziewczyny, zgrabnie odsuwając suwak i pozbywając się sukienki z jej ciała.
Teraz wyznaczał językiem drogę między jej obojczykami zostawiając kolejne czerwone ślady. Chwile później sytuacja się zmieniła i to ona leżała na nim, podobało mu się przejęcie inicjatywy..
____________________________
żeby nie wyszło bardziej źle niż jest macie ta dam!
siedziałam nad tym i siedziałam, ble ble. ale jest. CIESZYĆ SIE CZEBA!
ahoj! chyba dobrze napisałam. ; o
miało być wcześniej, później później, ale niech będzie teraz.
a wiecie kto mnie zmotywował ? wiecie ? kochana, Jessica Jess
możecie w podziękowaniu, < choć nie wiem za co tu dziękować. :D >
wejść do niej i zostawić komentarz booo bloga to ona ma zajebistego! <33
polecam ja, KASIUNIA!
także ten, wakacje! muszę tu troszkę wam nadrobić co u mnie. :D
ogólnie jest chyba ok. testy poszły, oceny też, wyniki gdzie się dostane w piąteczek, hajs też mam. ; o wakacje też spoko, jeszcze trzeźwego wieczoru nie miałam.. nie narzekam, ale nic nie trwa wiecznie więc kochany losie, PSUUUUUUUUUUUJ!
ogólnie kocham Was! bo uświadomiłam sobie, ze traktuje was jak rodzine. aaa i mam dwie nominacje do tego śmiesznego czegoś. 7 faktów o mnie, więęęęęęęęęęęc startujemy!
1. mam kuzynkę, która papuguje ode mnie wszystko.
2. mając 6 lat zakochałam się w łysym ochroniarzu na koncercie.
3. dzięki bloggerowi poznałam najwspanialszą osobę.<3
4. nigdy nie wymiotowałam na trzeźwo.
5. w obawie przed mordercą zawsze, gdy jest ciemno chodzę z otwartym scyzorykiem w kieszeni.
6. przez pewien czas okaleczałam się. ;__;
7. na bierzmowanie poszłam zjarana.
8. mam znamię w intymnym miejscu.
9. świetnie kłamię.
10. idę na profil policyjno-prawny.
11. bez kawy lub energetyków bym nie przeżyła.
12. ogólnie jestem zdemoralizowana.
13. nigdy nie odbieram telefonów.
14. jaram się Czarkiem z abstrachuje.
to koniec, przestańcie mnie lubić. ;__;
idę spać, a wy sobie komentujcie, czytajcie, mi miło będzie, a i szybciej kolejna, ostatni część złotka. <3
do następnego i udanych wakacji! xx
aa PS. wiem, że się nie klei nic tam na górze. :D
czwartek, 9 maja 2013
part II.
-raz, dwa, trzy! haaaaaaa! - brunetka skoczyła i zaczęła robić dziwne ruchy w ekstazie zadowolenia.
- czarno to widzę. - odpowiedziała niezadowolona Ela i skrzyżowała ręce na piersi.
- oj, dobrze nam pójdzie. - Nathan podszedł do niej i objął pokazując szereg białych zębów.
- przegrana drużyna stawia dziś piwo! - Krzyknęła Kasiunia i przybiła piątkę z Jay'em.
- także się nie wypłacimy. - kontynuowała lokowata.
- Trochę wiary w siebie! - Nathan dźgnął ją w bok na co dziewczyna uśmiechnęła się.
- To na początek Max! - najmłodsza wypchnęła łysego i ten sięgnął po kule.
Czerwona idealnie wpasowała mu się i zaraz potoczyła po brązowym torze zbijając połowę kręgli.
-oooooł yeah! - krzyknął i podszedł do stolika biorąc łyk piwa.
Następny był Nathan, któremu poszło nieco gorzej.
- Co szczęściarzu, dziś Twój fart Ci nie sprzyja. - powiedział Bird i uśmiechnął się dziwnie.
- nie powiedziałbym - młodszy powiedział do siebie i spojrzał na Ele, która siedziała załamana przy stoliku.
- Co jest ? - podszedł i zapytał się z smutkiem na twarzy.
- wiedziałam, ze tak wyjdzie. -
- jak ? daj spokój to tylko gra. -
- powiedz to jej. - brunetka wskazała na przyjaciółkę, która zachowywała się jakby była pod wpływem amfetaminy.
- daj jej się nacieszyć, jest zabawna. -
- dooobrze Jaaay, dobrze. - Max poklepał przyjaciela po plecach, gdy ten zbił wszystkie kręgle.
- Eluniu kochanie.. - kontynuował loczek poruszając śmiesznie brwiami. Dziewczyna wstała powolnie i wybrała jedną z najmniejszych kul koloru żółtego.
- Poczekaj! - krzyknął Nathan. - patrz. - pochylił się nad dziewczyną dotykając jej dłoni, w której była kula. -musisz wziąć zamach.- oparł podbródek o jej ramie spoglądając na nią. Dziewczyna momentalnie poczuła ciepło bijące od niego i wyraźny zapach wody kolońskiej.
Skierował jej dłoń na wysokość barków i lekko wykonali ruch wahadłowy kończąc go . Kula szybko wyleciała z jej ręki i idealnie skierowała się na wszystkie 10 kręgli strącając je za jednym razem.
Obydwoje wybuchli śmiechem i przybili sobie piątki, kończąc taniec zwycięstwa przytuleniem.
- no, no, to tylko raz więc nie cieszcie się tak. - wepchnęła sie najmłodsza między nich i wzięła nową kule.
-patrzcie jak robią to profesjonaliści. - oddaliła się o kilka kroków i z rozbiegu rzuciła kulę, która szybko stoczyła się i nie zbiła nic.
- profesjonalistka mówisz. - przedrzeźniał ją Nathan.
- zamknij się Sykes i pilnuj swoich kul. Twoja kolej. - spiorunowała go spojrzeniem.
Po dwugodzinnej rywalizacji jako zwycięzcy wyszli Ela i Nathan.
Podsumowując wygrali będąc sami na Maxa, Jaya i Kasiunie.
- To co jemy ? - zapytał Nathan.
-naleśniki!-
-pizza!-
-kebab!
- dobra, stop. - Max przywołał wszystkich do porządku.
- idziemy na pizze.
- no, ale.. - zaczął marudzić młody.
- cicho!- Max spiorunował go wzrokiem.
_________________________
hyhyy, spodobało mi się pisanie tego.
nie jest za wspaniałe, ale mnie śmieszy. :D
macie i jedzcie. w najbliższym czasie pojawi się kolejna część.
śmiesznie, co. :D
miałam dodać wczoraj, ale się zdarzyło, że wróciłam o 23 i nie byłam w stanie. lols.
dzięki za komentarze. jesteście wspaniaaaaaaaaaaali. <3
tylko jak by mógł każdy napisać tylko, że przeczytał.
byłabym meeeeeeeeeega wdzięczna.
to ten, do następnego.
kiedy ?
może w piątek następny ?
do piątku, pissss joooooooooooooł. xx
- czarno to widzę. - odpowiedziała niezadowolona Ela i skrzyżowała ręce na piersi.
- oj, dobrze nam pójdzie. - Nathan podszedł do niej i objął pokazując szereg białych zębów.
- przegrana drużyna stawia dziś piwo! - Krzyknęła Kasiunia i przybiła piątkę z Jay'em.
- także się nie wypłacimy. - kontynuowała lokowata.
- Trochę wiary w siebie! - Nathan dźgnął ją w bok na co dziewczyna uśmiechnęła się.
- To na początek Max! - najmłodsza wypchnęła łysego i ten sięgnął po kule.
Czerwona idealnie wpasowała mu się i zaraz potoczyła po brązowym torze zbijając połowę kręgli.
-oooooł yeah! - krzyknął i podszedł do stolika biorąc łyk piwa.
Następny był Nathan, któremu poszło nieco gorzej.
- Co szczęściarzu, dziś Twój fart Ci nie sprzyja. - powiedział Bird i uśmiechnął się dziwnie.
- nie powiedziałbym - młodszy powiedział do siebie i spojrzał na Ele, która siedziała załamana przy stoliku.
- Co jest ? - podszedł i zapytał się z smutkiem na twarzy.
- wiedziałam, ze tak wyjdzie. -
- jak ? daj spokój to tylko gra. -
- powiedz to jej. - brunetka wskazała na przyjaciółkę, która zachowywała się jakby była pod wpływem amfetaminy.
- daj jej się nacieszyć, jest zabawna. -
- dooobrze Jaaay, dobrze. - Max poklepał przyjaciela po plecach, gdy ten zbił wszystkie kręgle.
- Eluniu kochanie.. - kontynuował loczek poruszając śmiesznie brwiami. Dziewczyna wstała powolnie i wybrała jedną z najmniejszych kul koloru żółtego.
- Poczekaj! - krzyknął Nathan. - patrz. - pochylił się nad dziewczyną dotykając jej dłoni, w której była kula. -musisz wziąć zamach.- oparł podbródek o jej ramie spoglądając na nią. Dziewczyna momentalnie poczuła ciepło bijące od niego i wyraźny zapach wody kolońskiej.
Skierował jej dłoń na wysokość barków i lekko wykonali ruch wahadłowy kończąc go . Kula szybko wyleciała z jej ręki i idealnie skierowała się na wszystkie 10 kręgli strącając je za jednym razem.
Obydwoje wybuchli śmiechem i przybili sobie piątki, kończąc taniec zwycięstwa przytuleniem.
- no, no, to tylko raz więc nie cieszcie się tak. - wepchnęła sie najmłodsza między nich i wzięła nową kule.
-patrzcie jak robią to profesjonaliści. - oddaliła się o kilka kroków i z rozbiegu rzuciła kulę, która szybko stoczyła się i nie zbiła nic.
- profesjonalistka mówisz. - przedrzeźniał ją Nathan.
- zamknij się Sykes i pilnuj swoich kul. Twoja kolej. - spiorunowała go spojrzeniem.
Po dwugodzinnej rywalizacji jako zwycięzcy wyszli Ela i Nathan.
Podsumowując wygrali będąc sami na Maxa, Jaya i Kasiunie.
- To co jemy ? - zapytał Nathan.
-naleśniki!-
-pizza!-
-kebab!
- dobra, stop. - Max przywołał wszystkich do porządku.
- idziemy na pizze.
- no, ale.. - zaczął marudzić młody.
- cicho!- Max spiorunował go wzrokiem.
_________________________
hyhyy, spodobało mi się pisanie tego.
nie jest za wspaniałe, ale mnie śmieszy. :D
macie i jedzcie. w najbliższym czasie pojawi się kolejna część.
śmiesznie, co. :D
miałam dodać wczoraj, ale się zdarzyło, że wróciłam o 23 i nie byłam w stanie. lols.
dzięki za komentarze. jesteście wspaniaaaaaaaaaaali. <3
tylko jak by mógł każdy napisać tylko, że przeczytał.
byłabym meeeeeeeeeega wdzięczna.
to ten, do następnego.
kiedy ?
może w piątek następny ?
do piątku, pissss joooooooooooooł. xx
piątek, 12 kwietnia 2013
kiedyś mi podziękujesz.
- Halo ? -
- Pakuj się! Teraz, zaraz! Masz pół godziny! -
- Aha. - rozłączyła rzucając telefonem w skutek czego wypadła z niego bateria. Sama za to nakryła głowę kołdrą i kontynuowała sen.
- Ela! Do cholery! Otwieraj te drzwi! - brunetka wrzeszczała na przyjaciółkę i miała jej za złe, że ta lekceważyła jej prośby.
- Nie chcesz po dobroci ? To nie.
Dziewczyna cofnęła się na drugi koniec korytarza i zaczęła biec w stronę drzwi. Będąc przy nich już o dwa kroki nadstawiła lewe ramię, a drzwi się otworzyły same, a ona wylądowała na podłodze.
- Czy Ty jesteś normalna ? - Zapytała dziewczyna w lokach widząc jak jej przyjaciółka okłada się na podłodze.
-Ja ? To Ty mi drzwi nie otwierasz. -
- Spałam! - Dziewczyna aż wrzasnęła.
- Właśnie, a miałaś się pakować.
- Gdzie ? Po co ?
- Ugh ! Teraz to chyba nic z tego nie wyjdzie bo najprawdopodobniej złamałam rękę, zgadnij przez kogo. - Młodsza przedrzeźniała przyjaciółkę.
- Dobra, daj sobie spokój. Chodź mam piwo!-
- Nie! Au. - wstała. - Pić będziemy później. - Pomasowała bolące przedramię. - Jedziemy do LA, a raczej lecimy.
- Haha, bardzo śmieszne. - Odwróciła się i szła w stronę kuchni.
- Ja na prawdę mówię, patrz. - z torebki osiemnastolatka wyjęła dwa bilety i zaczęła nimi machać.
- aaaaaaa! Jak to ?
- ma się sposoby. - uśmiech numer 3.
- Nie wieeeerze. -
- Co jest ? -
- Fajki się skończyły. - usta Kasiuni przybrały kształt podkowy.
- To kupimy. - bełkotała pijana Ela.
- Ciekawe gdzie, jest pierwsza w nocy! -
- mm, no to ten .. - dwudziestolatka podrapała się po głowie i ruszyła w szybki bieg.
- nie, przecież ona beze mnie zginie. - Po czym dziewczyna rzuciła się w pościg za przyjaciółką.
- O , dzięki. - Ela podziękowała ładnie chłopakowi, który poczęstował ją papierosem i podpalił go.
- Nie ma za co. - Brunet uśmiechnął się i wyjął z paczki kolejną tytoniową rurke.
- hej! A ja ? - Osiemnastolatka protestowała.
- ee, nie dobre, nie bierz. - dziewczyna w lokach uśmiechnęła się zadziornie co młodsza przedrzeźniała. Po kulturalnym skonsumowaniu wyrobu tytoniowego cała trójka udała się do klubu, gdzie imprezował chłopak.
-Właściwie jak macie na imie ? - zabrał głos przystojny brunet.
-Jestem Ela, a to Kate. -
- O jak ładnie powiedziałaś moje imię. - młodsza się wyszczerzyła. -
-A Ty jak masz na imię? -
-Tom. -
Resztę drogi przemilczeli, a Kate wpatrywała się w tyłek chłopaka za co została spiorunowana spojrzeniem przyjaciółki. Za chwile jednak ta przyznała jej racje i uśmiechnęła na znak, że 'jest ok'.
- Tom, a może skoczymy do baru po drodze ? -
- W sumie czemu nie. - chłopak pokazał szereg białych zębów, a Ela próbowała sobie przypomnieć skąd go zna.
-Co pijecie ? - Tom.
-Wódkę z redbullem - powiedziała starsza i zakryła młodszej usta bo ta chciała coś mocniejszego. Kiedy dostali drinki chłopak starannie doprowadził je do stolika gdzie czekali jego koledzy.
W chwili gdy lokowata ich zobaczyła lekko się zakrztusiła.
-Nie przesadzaj, nie są tacy ładni. - wyszeptała jej do ucha przyjaciółka i poklepała po plecach zupełnie nie świadoma tego z kim imprezuje.
- Chłopaki to Eli i Kate, dziewczyny Max i Nath. Dziewczyny grzecznie podały rękę na przywitanie i osiemnastolatka zwinnie wślizgnęła się między Nathana i Toma. Za to Ela pewnie usiadła obok Maxa, na przeciw tamtej trójki.
- No to co Panowie. - Kate postukała rękoma w blat stołu. - Pijemy. :D
- Tobie moze już starczy. - Ela czuła lekkie zażenowanie bo wiedziała kim są nowi znajomi i przerażało ją to lekko, że jej przyjaciółka zgrywa idiotkę i nic z tego sobie nie robi.
- Ona ma racje, co chcecie ? - Max wyglądał na zadowolonego z pomysłu brunetki.
- Jak to co ? wszystko! - banan z twarzy młodszej nie znikał.
- Skoro - chwila zastanowienia. - zaraz wracam. - Łysol wstał i lekko zachwianym krokiem ruszył przed siebie.
- No to my sobie potańczymy! - Kate szarpnęła rękę Toma i porwała go do tańca.
-Właściwie, mm ja jej nie znam. - zażartowała Ela.
-Co Ty gadasz, zabawna dziewczyna. - wyszczerzył się młody i przysunął do dziewczyny by lepiej ją słyszeć.
- Tak właściwie nie jesteście stąd .. -
- tsaa. pierwsza nasza noc w LA.
-Wakacje ? -
-Tak jakby. - uśmiechnęła się sztucznie i dokończyła drinka.
- Na długo zostajecie ? -
- Na pięć dni, niestety. -
- To trzeba je dobrze wykorzystać. - obydwoje się do siebie uśmiechnęli.
-Co trzeba dobrze wykorzystać? - zapytał Max stawiając na stoliku pięć drinków.
-ohho i nas nie wołacie ? - Tom była napalony na drinki i łapczywie chwytał szklanki.
Chwile później naczynia były puste i pojawiały się nowe w skutek czego towarzystwo zaczęło się kruszyć.
Tom i Kate przysypiali, Nathan toczył z Elą fascynującą rozmowę, a Max zakładał buta. ; o
-Przydało by się zwijać. - dwudziestolatka ziewnęła i popatrzyła na Maxa.
-Już dzwonię. - chłopak przetarł oczy i wyjął z kieszeni telefon.
Łysol zawiesił na sobie ręce Toma i zatargał go do taksówki. Za to tamta dwójka zajęła się Kate, która była w lepszym stanie niż jej towarzysz picia.
______________________
hyhyhyhyhyhyhyhy.
sziema. wiem, nie spodziewaliście się mnie, wiem, wiem.. :D
a tu bum. Ale obiecałam to wyżej komuś ( przy okazji przepraszam, ze taki chłap) a poza tym, moje statystyki spadły jak tupolew i trochę mi było smutno.
Wiecie, że już napisałam część II. hehhehehheh, ale jej nie dodam. :D
ładnie się postarałyście i 11 komentarzy pod tym postem z blogami, wiecie o co chodzi. Ojej jak mi przykro, że teraz musicie się starać i tu musi być co najmniej 7. ;__;
nie długo mam testy, śmiechowo będzie bo ja nic nie umiem i liczę na szczęście, którego ostatnio mi brakuje, ale ok. Skończy się na tym, ze będę kopać rowy czy coś.
Coś chciałam jeszcze, ale dobra..
także moje kochane koteczki, papatki. <33
Witam wiosne, tęskniłam.
ahahhahahahhahahahhahahhaha, nie wierze że to dodaje.
jutro będę żałować. :c
- Pakuj się! Teraz, zaraz! Masz pół godziny! -
- Aha. - rozłączyła rzucając telefonem w skutek czego wypadła z niego bateria. Sama za to nakryła głowę kołdrą i kontynuowała sen.
- Ela! Do cholery! Otwieraj te drzwi! - brunetka wrzeszczała na przyjaciółkę i miała jej za złe, że ta lekceważyła jej prośby.
- Nie chcesz po dobroci ? To nie.
Dziewczyna cofnęła się na drugi koniec korytarza i zaczęła biec w stronę drzwi. Będąc przy nich już o dwa kroki nadstawiła lewe ramię, a drzwi się otworzyły same, a ona wylądowała na podłodze.
- Czy Ty jesteś normalna ? - Zapytała dziewczyna w lokach widząc jak jej przyjaciółka okłada się na podłodze.
-Ja ? To Ty mi drzwi nie otwierasz. -
- Spałam! - Dziewczyna aż wrzasnęła.
- Właśnie, a miałaś się pakować.
- Gdzie ? Po co ?
- Ugh ! Teraz to chyba nic z tego nie wyjdzie bo najprawdopodobniej złamałam rękę, zgadnij przez kogo. - Młodsza przedrzeźniała przyjaciółkę.
- Dobra, daj sobie spokój. Chodź mam piwo!-
- Nie! Au. - wstała. - Pić będziemy później. - Pomasowała bolące przedramię. - Jedziemy do LA, a raczej lecimy.
- Haha, bardzo śmieszne. - Odwróciła się i szła w stronę kuchni.
- Ja na prawdę mówię, patrz. - z torebki osiemnastolatka wyjęła dwa bilety i zaczęła nimi machać.
- aaaaaaa! Jak to ?
- ma się sposoby. - uśmiech numer 3.
- Nie wieeeerze. -
- Co jest ? -
- Fajki się skończyły. - usta Kasiuni przybrały kształt podkowy.
- To kupimy. - bełkotała pijana Ela.
- Ciekawe gdzie, jest pierwsza w nocy! -
- mm, no to ten .. - dwudziestolatka podrapała się po głowie i ruszyła w szybki bieg.
- nie, przecież ona beze mnie zginie. - Po czym dziewczyna rzuciła się w pościg za przyjaciółką.
- O , dzięki. - Ela podziękowała ładnie chłopakowi, który poczęstował ją papierosem i podpalił go.
- Nie ma za co. - Brunet uśmiechnął się i wyjął z paczki kolejną tytoniową rurke.
- hej! A ja ? - Osiemnastolatka protestowała.
- ee, nie dobre, nie bierz. - dziewczyna w lokach uśmiechnęła się zadziornie co młodsza przedrzeźniała. Po kulturalnym skonsumowaniu wyrobu tytoniowego cała trójka udała się do klubu, gdzie imprezował chłopak.
-Właściwie jak macie na imie ? - zabrał głos przystojny brunet.
-Jestem Ela, a to Kate. -
- O jak ładnie powiedziałaś moje imię. - młodsza się wyszczerzyła. -
-A Ty jak masz na imię? -
-Tom. -
Resztę drogi przemilczeli, a Kate wpatrywała się w tyłek chłopaka za co została spiorunowana spojrzeniem przyjaciółki. Za chwile jednak ta przyznała jej racje i uśmiechnęła na znak, że 'jest ok'.
- Tom, a może skoczymy do baru po drodze ? -
- W sumie czemu nie. - chłopak pokazał szereg białych zębów, a Ela próbowała sobie przypomnieć skąd go zna.
-Co pijecie ? - Tom.
-Wódkę z redbullem - powiedziała starsza i zakryła młodszej usta bo ta chciała coś mocniejszego. Kiedy dostali drinki chłopak starannie doprowadził je do stolika gdzie czekali jego koledzy.
W chwili gdy lokowata ich zobaczyła lekko się zakrztusiła.
-Nie przesadzaj, nie są tacy ładni. - wyszeptała jej do ucha przyjaciółka i poklepała po plecach zupełnie nie świadoma tego z kim imprezuje.
- Chłopaki to Eli i Kate, dziewczyny Max i Nath. Dziewczyny grzecznie podały rękę na przywitanie i osiemnastolatka zwinnie wślizgnęła się między Nathana i Toma. Za to Ela pewnie usiadła obok Maxa, na przeciw tamtej trójki.
- No to co Panowie. - Kate postukała rękoma w blat stołu. - Pijemy. :D
- Tobie moze już starczy. - Ela czuła lekkie zażenowanie bo wiedziała kim są nowi znajomi i przerażało ją to lekko, że jej przyjaciółka zgrywa idiotkę i nic z tego sobie nie robi.
- Ona ma racje, co chcecie ? - Max wyglądał na zadowolonego z pomysłu brunetki.
- Jak to co ? wszystko! - banan z twarzy młodszej nie znikał.
- Skoro - chwila zastanowienia. - zaraz wracam. - Łysol wstał i lekko zachwianym krokiem ruszył przed siebie.
- No to my sobie potańczymy! - Kate szarpnęła rękę Toma i porwała go do tańca.
-Właściwie, mm ja jej nie znam. - zażartowała Ela.
-Co Ty gadasz, zabawna dziewczyna. - wyszczerzył się młody i przysunął do dziewczyny by lepiej ją słyszeć.
- Tak właściwie nie jesteście stąd .. -
- tsaa. pierwsza nasza noc w LA.
-Wakacje ? -
-Tak jakby. - uśmiechnęła się sztucznie i dokończyła drinka.
- Na długo zostajecie ? -
- Na pięć dni, niestety. -
- To trzeba je dobrze wykorzystać. - obydwoje się do siebie uśmiechnęli.
-Co trzeba dobrze wykorzystać? - zapytał Max stawiając na stoliku pięć drinków.
-ohho i nas nie wołacie ? - Tom była napalony na drinki i łapczywie chwytał szklanki.
Chwile później naczynia były puste i pojawiały się nowe w skutek czego towarzystwo zaczęło się kruszyć.
Tom i Kate przysypiali, Nathan toczył z Elą fascynującą rozmowę, a Max zakładał buta. ; o
-Przydało by się zwijać. - dwudziestolatka ziewnęła i popatrzyła na Maxa.
-Już dzwonię. - chłopak przetarł oczy i wyjął z kieszeni telefon.
Łysol zawiesił na sobie ręce Toma i zatargał go do taksówki. Za to tamta dwójka zajęła się Kate, która była w lepszym stanie niż jej towarzysz picia.
______________________
hyhyhyhyhyhyhyhy.
sziema. wiem, nie spodziewaliście się mnie, wiem, wiem.. :D
a tu bum. Ale obiecałam to wyżej komuś ( przy okazji przepraszam, ze taki chłap) a poza tym, moje statystyki spadły jak tupolew i trochę mi było smutno.
Wiecie, że już napisałam część II. hehhehehheh, ale jej nie dodam. :D
ładnie się postarałyście i 11 komentarzy pod tym postem z blogami, wiecie o co chodzi. Ojej jak mi przykro, że teraz musicie się starać i tu musi być co najmniej 7. ;__;
nie długo mam testy, śmiechowo będzie bo ja nic nie umiem i liczę na szczęście, którego ostatnio mi brakuje, ale ok. Skończy się na tym, ze będę kopać rowy czy coś.
Coś chciałam jeszcze, ale dobra..
także moje kochane koteczki, papatki. <33
Witam wiosne, tęskniłam.
ahahhahahahhahahahhahahhaha, nie wierze że to dodaje.
jutro będę żałować. :c
wtorek, 19 marca 2013
także ten.
hejka, mam taką nietypową sprawę do Was. :D
może macie jakieś ciekawe blogi do polecenia ?
nudzi mi się w domu więc zostawiajcie linki i tak dalej.
będę straaaaaaaaaaaaasznie wdzięczna.
może macie jakieś ciekawe blogi do polecenia ?
nudzi mi się w domu więc zostawiajcie linki i tak dalej.
będę straaaaaaaaaaaaasznie wdzięczna.
aaa i zapraszam na tt.
poniedziałek, 11 marca 2013
zero sensu.
- Jay do cholery ruszaj się, nie mamy całego dnia. - krzyczę na tego idiotę, bo jak można z nim pójść do sklepu tylko po piwo, a on siedzi tu już godzinę i szuka skittelsów.
- Nie ma. - staje przede mną, a w oczach ma łzy.
- nie wierzee, Ty ryczysz z powodu jakiś cukierków. -
- Sam jesteś jakiś. -
- taa, chodź będą przy kasie.-
- nie ma. -
- są, chodź. - biorę do ręki nasze zakupy i zaciągam go do ostatniej kolejki.
Całą drogę ten idiota skomlał, że aż ja sam zacząłem modlić się w myślach o te cholerne cukierki.
Ostatnia kasa, ostatnie kroki i jest, są ! yeaa! dziękuje Bogu w myślach i patrze jak łapczywie sięga ręką po nie. No, ale jak na nas przystało, szczęście nie trwało długo. W tym samym momencie, gdy mój przyjaciel dotknął czerwonego opakowania mała rączka zrobiła to samo.
- Dziewczynko oddaj mi te cukierki. - powiedział uprzejmie Lokowaty.
- Nie. - wykrzyczała dziewczynka na ok. 12 lat. Podniosła brew do góry i wykrzywiła się szyderczo na niego. Cicho parsknąłem i przyglądałem sie dalej.
- Nathan cicho!- krzyknął
- spoko, ale zaraz nasza kolej więc nie będę czekać.
- Dziewczynko, dogadamy się. - rzucił do blondyneczki .
- nie mamy w czym się dogadywać, byłam pierwsza. -
- nie, to ja je pierwszy dotknąłem !
- nie bo ja, a poza tym jestem dzieckiem i powinieneś mi ustąpić! - mówiąc ostatnie słowa skoczyła by spojrzeć Jayowi w oczy.
- dobra, ale to ja je pierwszy zobaczyłem, wiec ja je biorę. - powiedział triumfalnie, a staruszka za nami przewróciła oczami.
- jestem dzieckiem i ja mam większe prawo do nich! - po raz kolejny wykrzyczała to samo.
- dobra, masz tu sto funtów i są moje. - przewróciłem oczami widząc jego głupotę.
- wypchaj sie nimi, nigdzie indziej nie ma Skittelsów, tylko tu. - mała położyła rączki na biodrach i pokazała mu język.
- okej, koniec tego - wtrąciłem się widząc łzy w oczach przyjaciela. - my kupujemy paczkę i dzielicie sie nimi na pół. - zaproponowałem jak prawdziwy negocjator.
- ale w paczce jest ich 31! - wykrzyczał Jay, a dziewczynka pokiwała głową.
- to ja wezmę tego jednego. - wzruszyłem ramionami.
- NIE! - krzyknęli obydwoje
- to podzielimy na pół, pasuje ? -
- niech będzie. - poszli na ugodę.
Uniosłem ręce w górę na znak szczęścia.
- proszę, dokładnie 15 i pół cukierka. - podałem małej blondyneczce, która z grymasem odeszła od nas.
- następnym razem nie będę taki ugodowy. - wtrącił Loczek.
Przeszliśmy na drugą stronę na parking, gdzie był nasz samochód, a mój przyjaciel delektował się smakiem cukierków.
- ej, otwórz mi drzwi bo sam nie dam rady. -
- już moment . -
I właśnie w tej chwili ten idiota jakimś cudem poślizgnął się i wszystkie 10 skittelsów wyleciało mu z ręki i wszystkie znalazły się w kałuży.
Na twarzy Jaya natychmiast pojawił się smutek i wstał do pozycji siedzącej chowając twarz w rękach.
Natychmiast zrobiło mi się go żal, więc otworzyłem jedno piwo i podałem mu siadając obok.
- daj spokój stary, jak nie te to inne. -
Spojrzał się na mnie i upił łyk piwa.
____________
o lol, całe życie na prochach. ; oo
nie, nie, nie, nie pytajcie o nic
mam dziwne nastroje, więc przepraszam ale musiałam to dodać.
hm, wiecie coś miałam..
mm, a zapraszam na tt, macie tam gdzieś z boku ----->
hihi, ale zajebista szczałka. miszcz.
dobra, nareczka bo się kompromituje.
- Nie ma. - staje przede mną, a w oczach ma łzy.
- nie wierzee, Ty ryczysz z powodu jakiś cukierków. -
- Sam jesteś jakiś. -
- taa, chodź będą przy kasie.-
- nie ma. -
- są, chodź. - biorę do ręki nasze zakupy i zaciągam go do ostatniej kolejki.
Całą drogę ten idiota skomlał, że aż ja sam zacząłem modlić się w myślach o te cholerne cukierki.
Ostatnia kasa, ostatnie kroki i jest, są ! yeaa! dziękuje Bogu w myślach i patrze jak łapczywie sięga ręką po nie. No, ale jak na nas przystało, szczęście nie trwało długo. W tym samym momencie, gdy mój przyjaciel dotknął czerwonego opakowania mała rączka zrobiła to samo.
- Dziewczynko oddaj mi te cukierki. - powiedział uprzejmie Lokowaty.
- Nie. - wykrzyczała dziewczynka na ok. 12 lat. Podniosła brew do góry i wykrzywiła się szyderczo na niego. Cicho parsknąłem i przyglądałem sie dalej.
- Nathan cicho!- krzyknął
- spoko, ale zaraz nasza kolej więc nie będę czekać.
- Dziewczynko, dogadamy się. - rzucił do blondyneczki .
- nie mamy w czym się dogadywać, byłam pierwsza. -
- nie, to ja je pierwszy dotknąłem !
- nie bo ja, a poza tym jestem dzieckiem i powinieneś mi ustąpić! - mówiąc ostatnie słowa skoczyła by spojrzeć Jayowi w oczy.
- dobra, ale to ja je pierwszy zobaczyłem, wiec ja je biorę. - powiedział triumfalnie, a staruszka za nami przewróciła oczami.
- jestem dzieckiem i ja mam większe prawo do nich! - po raz kolejny wykrzyczała to samo.
- dobra, masz tu sto funtów i są moje. - przewróciłem oczami widząc jego głupotę.
- wypchaj sie nimi, nigdzie indziej nie ma Skittelsów, tylko tu. - mała położyła rączki na biodrach i pokazała mu język.
- okej, koniec tego - wtrąciłem się widząc łzy w oczach przyjaciela. - my kupujemy paczkę i dzielicie sie nimi na pół. - zaproponowałem jak prawdziwy negocjator.
- ale w paczce jest ich 31! - wykrzyczał Jay, a dziewczynka pokiwała głową.
- to ja wezmę tego jednego. - wzruszyłem ramionami.
- NIE! - krzyknęli obydwoje
- to podzielimy na pół, pasuje ? -
- niech będzie. - poszli na ugodę.
Uniosłem ręce w górę na znak szczęścia.
- proszę, dokładnie 15 i pół cukierka. - podałem małej blondyneczce, która z grymasem odeszła od nas.
- następnym razem nie będę taki ugodowy. - wtrącił Loczek.
Przeszliśmy na drugą stronę na parking, gdzie był nasz samochód, a mój przyjaciel delektował się smakiem cukierków.
- ej, otwórz mi drzwi bo sam nie dam rady. -
- już moment . -
I właśnie w tej chwili ten idiota jakimś cudem poślizgnął się i wszystkie 10 skittelsów wyleciało mu z ręki i wszystkie znalazły się w kałuży.
Na twarzy Jaya natychmiast pojawił się smutek i wstał do pozycji siedzącej chowając twarz w rękach.
Natychmiast zrobiło mi się go żal, więc otworzyłem jedno piwo i podałem mu siadając obok.
- daj spokój stary, jak nie te to inne. -
Spojrzał się na mnie i upił łyk piwa.
____________
o lol, całe życie na prochach. ; oo
nie, nie, nie, nie pytajcie o nic
mam dziwne nastroje, więc przepraszam ale musiałam to dodać.
hm, wiecie coś miałam..
mm, a zapraszam na tt, macie tam gdzieś z boku ----->
hihi, ale zajebista szczałka. miszcz.
dobra, nareczka bo się kompromituje.
czwartek, 21 lutego 2013
Tego się nie spodziewacie.
Byli dla siebie wymarzonymi kochankami. On - wysportowany, romantyczny, miły, zabawny i namiętny, czyli wszystko, co wzbudzało w niej pożądanie. Ona - piękna, cały czas z uśmiechem na twarzy, uczciwa, naturalna, myśląca, że może on kiedyś zmieni zdanie i będą parą. Mieli jedną zasadę. Gdy się widywali, robili coś, czego z kimś innym by nie zrobili. Zawsze dawali ponieść się emocjom. Tak było i tym razem.Gawędząc, nie wiedzieli dokąd pójdą, gdzie się zatrzymają. Po prostu szli. Mieli tylko plecak i koc. Nagle chłopak wepchnął ją do zboża. Było tak wysokie, że jak upadła, to nie było jej widać. Zdezorientowana złapała się odruchowo za głowę. Nie zdąrzyła podnieść wzroku,a on już siedział przy niej.- O co chodzi? - zapytała, nadal nie wiedząc, co to miało znaczyć. - Przecież mieliśmy pójść na łą...W tym momencie poczuła jego usta na swoich. Powoli się odsunął. Popatrzył jej w oczy, po czym obydwoje zatonęli w fali rozkoszy. Złapała go za głowę, przyciągnęła do siebie. Na wargach czuła płomień, który z prędkością światła zaczął rozprowadzać się po całym ciele. Jego ręce mierzwiły jej włosy. W miejscach, gdzie ją dotykał czuła żar, którego nie mogła ugasić. Zresztą, nie chciała tego robić. Zaczęli turlać się po zbożu. Gdy on był na górze, robił wszystko by było jej wygodnie. Gdy ona leżała na nim, przyciskał ją jeszcze mocniej do siebie. Obydwoje nie myśleli w tym momencie o niczym. Liczyli się tylko oni.Po jakimś czasie on powoli się on niej odsunął i zapytał:- Dobrze Ci?- Tak - odpowiedziała w uniesieniu.- Ale pamietasz naszą umowę? Nikt się o tym nie dowie, a ja nigdy nie będę twoim chłopakiem.Radość momentalnie zniknęła z jej twarzy.-Tak... - rzekła.Uśmiechnął się i znowu ją pocałował. Niestety. To nie było już to samo.
_____________________
tak, nie mogę spać w nocy.
tak, to bez sensu.
ale rozważam usunięcie bloga, wiec możliwe że to ostatni wpis. C:
wtorek, 19 lutego 2013
~ szybko krótko i na temat.
~
Idealne zakończenie dnia, a raczej wieczora. Kochasz się ze swoim chłopakiem Nathanem w swojej sypialni. W najmniej odpowiednim momencie do pokoju wpada Twoja przyjaciółka.
- Ann, puka się ! - wrzeszczysz na dziewczynę.
- Nic nie widzę, nic nie widzę. - dziewczyna zakrywa ręką oczy. - Dzwoni Twoja mama. - mówi zażenowana tą sytuacją.
- To jej powiedz, że śpię. Jest trzecia w nocy! - Krzyczysz i nerwowo przegryzasz wargę.
- Ale to chyba jest ważne, ona płacze. - Twoja przyjaciółka jest wyraźnie zmartwiona.
Wychylasz rękę spod kołderki i patrzysz błagalnym wzrokiem na swojego chłopaka.
Gdy tylko masz w dłoni telefon, przykładasz go do ucha i patrzysz na Sykesa, który leży na Tobie i w pewnym sensie w Tobie.
- Co się stało ? - mówisz znudzona do urządzenia.
- [t.i] rodzina nam się powiększyła! - krzyknęła, a Ty aż się przestraszyłaś. Przecież Twój brat jest gejem, a rodzice to chyba nie bardzo.
-Alee .. kto ? - ciągnęłaś zaciekawiona.
- Nasza kotka właśnie urodziła dwa śliczne kociaki. - mówiła Twoja mama wzruszona. A Ciebie, aż skręciło ze zdenerwowania.
- I to jest aż tak ważne, żeby dzwonić o trzeciej w nocy i mi o tym mówić? - krzyknęłaś zdenerwowana do telefonu i nie czekałaś nawet na odpowiedź tylko rozłączyłaś się i rzuciłaś telefonem.
- dziś sobie chyba odpuścimy.. - przejął głos Twój chłopak.
- chyba żartujesz! - odpowiadasz i zaczynasz namiętnie go całować.
~
To były pierwsze walentynki, które spędzałaś sama. Pół roku temu zdarzyła się jedna z najgorszych rzeczy jakie sobie wyobrażałaś. Twój chłopak Siva umarł po ciężkiej i wyczerpującej chorobie. Minęło sześć miesięcy, a do Ciebie nadal to nie docierało i z każdym dniem zamykałaś się w sobie bardziej. Przyjaciele Twoi i Sivy oczywiście próbowali Ci pomóc lecz na marne. Nie chciałaś słyszeć o tym, żeby zapomnieć o nim. Nie potrafiłaś. 14 lutego, kolejnego jak dla Ciebie normalnego dnia zadzwonił dzwonek do drzwi. Zdziwiło Cię to, bo nikt nie informował Cię o odwiedzinach. Podeszłaś do drzwi i spojrzałaś przez wizjer. Nie zobaczyłaś nic prócz czerwonej barwy. Zaniepokojona jednak postanowiłaś otworzyć drzwi. Stał przed nimi kurier z trzydziestoma różami. Podpisałaś co Ci nakazał i zamknęłaś drzwi w poszukiwaniu jakiegoś liściku. Gdy tylko znalazłaś przeczytałaś na głos ' Droga [t.i] kocham Cię i kochać będę zawsze, pomimo wszystko. Twój Siva.' Zdenerwował Cię ten głupi żart więc szybko zadzwoniłaś do kwiaciarni i nakrzyczałaś na dziewczynę, która tam pracowała.
- Ależ moja droga Pani, to żadna pomyłka. Pani chłopak zamówił i zapłacił by w każde walentynki wysyłać Pani bukiet 30 czerwonych róż. - gdy tylko to usłyszałaś uśmiechnęłaś się i łzy same zaczęły Ci lecieć po policzkach. Podziękowałaś ładnie i cały wieczór wpatrywałaś się w bukiet kwiatów od ukochanego.
~
Kolejny męczący trening i gdy tylko przekroczyłaś próg domu, gdzie mieszkałaś z chłopakiem i przyjaciółmi udałaś się do salonu i położyłaś na kanapie by chwile odpocząć. Poczułaś coś twardego pod plecami i wyciągnęłaś przedmiot, którym okazał się Twój telefon. Zdziwiona tym faktem zaczęłaś obracać nim w powietrzu i zastanawiać skąd on się wziął w tym miejscu. Z rozmyślań wyrwał Cię dźwięk smsa. Odebrałaś go, ale okazał się to tylko kolejny głupi sms z informacją o szansie wygranej miliona złotych. Pominęłaś go i przypadkowo wychodząc z wiadomości przycisnęłaś ikonkę galerii. To co ukazało się Twoim oczom z śmiechu przekształciło się w wielką złość.
- Parker ! Sykes! - krzyknęłaś nazwiska swojego chłopaka i jego przyjaciela.
Chwile później obydwoje stali już przed Tobą z pytającymi minami.
- Co to ma być ? - zapytałaś się pokazując swojemu chłopakowi jedno z 150 zdjęć, na którym trzyma on tampony w nosie.
- Nathan miałeś to usunąć. - chłopak zaczął tupać jak małe dziecko.
- Myślałem, że Ty to zrobiłeś. - odpowiedział rozbawiony chłopak.
- Ty sie tak nie śmiej. - zwróciłaś się do niego. - Na Ciebie też coś mam.. - urwałaś, a on spoważniał.
- To co, kogo pierwszego wstawiamy na tt ? - zapytałaś zupełnie poważnie.
- Nie, nie, nie! - zaczęli krzyczeć obaj. - Zrobimy wszystko. - zaproponował Tom.
- mm, wszystko mówisz. - zamyśliłaś się.
- Ty. - wskazałaś na młodego. - szorujesz do kuchni i gotujesz mi coś smacznego, czegoś czego jeszcze w życiu nie jadałam. - a Ty .- wskazałaś na Parkera. - wlewasz wody do wanny i szykujesz mi wspaniałą kąpiel. Z masażem. - uśmiechnęłaś się pod nosem, a oni zniknęli z pola widzenia zażenowani.
________________________
uhu! tak, zamiast spać w nocy wymyślam jakieś chore sytuacje. :D
ze względu, że nie mam dziś czasu dodaje tylko 3.
Wolicie takie imaginy ? Krótsze, czy te dłuższe ?
Piszcie na dole.
hihih, korzystam z ostatnich dni ferii. [*]
do następnego.
Kocham Was.
Idealne zakończenie dnia, a raczej wieczora. Kochasz się ze swoim chłopakiem Nathanem w swojej sypialni. W najmniej odpowiednim momencie do pokoju wpada Twoja przyjaciółka.
- Ann, puka się ! - wrzeszczysz na dziewczynę.
- Nic nie widzę, nic nie widzę. - dziewczyna zakrywa ręką oczy. - Dzwoni Twoja mama. - mówi zażenowana tą sytuacją.
- To jej powiedz, że śpię. Jest trzecia w nocy! - Krzyczysz i nerwowo przegryzasz wargę.
- Ale to chyba jest ważne, ona płacze. - Twoja przyjaciółka jest wyraźnie zmartwiona.
Wychylasz rękę spod kołderki i patrzysz błagalnym wzrokiem na swojego chłopaka.
Gdy tylko masz w dłoni telefon, przykładasz go do ucha i patrzysz na Sykesa, który leży na Tobie i w pewnym sensie w Tobie.
- Co się stało ? - mówisz znudzona do urządzenia.
- [t.i] rodzina nam się powiększyła! - krzyknęła, a Ty aż się przestraszyłaś. Przecież Twój brat jest gejem, a rodzice to chyba nie bardzo.
-Alee .. kto ? - ciągnęłaś zaciekawiona.
- Nasza kotka właśnie urodziła dwa śliczne kociaki. - mówiła Twoja mama wzruszona. A Ciebie, aż skręciło ze zdenerwowania.
- I to jest aż tak ważne, żeby dzwonić o trzeciej w nocy i mi o tym mówić? - krzyknęłaś zdenerwowana do telefonu i nie czekałaś nawet na odpowiedź tylko rozłączyłaś się i rzuciłaś telefonem.
- dziś sobie chyba odpuścimy.. - przejął głos Twój chłopak.
- chyba żartujesz! - odpowiadasz i zaczynasz namiętnie go całować.
~
To były pierwsze walentynki, które spędzałaś sama. Pół roku temu zdarzyła się jedna z najgorszych rzeczy jakie sobie wyobrażałaś. Twój chłopak Siva umarł po ciężkiej i wyczerpującej chorobie. Minęło sześć miesięcy, a do Ciebie nadal to nie docierało i z każdym dniem zamykałaś się w sobie bardziej. Przyjaciele Twoi i Sivy oczywiście próbowali Ci pomóc lecz na marne. Nie chciałaś słyszeć o tym, żeby zapomnieć o nim. Nie potrafiłaś. 14 lutego, kolejnego jak dla Ciebie normalnego dnia zadzwonił dzwonek do drzwi. Zdziwiło Cię to, bo nikt nie informował Cię o odwiedzinach. Podeszłaś do drzwi i spojrzałaś przez wizjer. Nie zobaczyłaś nic prócz czerwonej barwy. Zaniepokojona jednak postanowiłaś otworzyć drzwi. Stał przed nimi kurier z trzydziestoma różami. Podpisałaś co Ci nakazał i zamknęłaś drzwi w poszukiwaniu jakiegoś liściku. Gdy tylko znalazłaś przeczytałaś na głos ' Droga [t.i] kocham Cię i kochać będę zawsze, pomimo wszystko. Twój Siva.' Zdenerwował Cię ten głupi żart więc szybko zadzwoniłaś do kwiaciarni i nakrzyczałaś na dziewczynę, która tam pracowała.
- Ależ moja droga Pani, to żadna pomyłka. Pani chłopak zamówił i zapłacił by w każde walentynki wysyłać Pani bukiet 30 czerwonych róż. - gdy tylko to usłyszałaś uśmiechnęłaś się i łzy same zaczęły Ci lecieć po policzkach. Podziękowałaś ładnie i cały wieczór wpatrywałaś się w bukiet kwiatów od ukochanego.
~
Kolejny męczący trening i gdy tylko przekroczyłaś próg domu, gdzie mieszkałaś z chłopakiem i przyjaciółmi udałaś się do salonu i położyłaś na kanapie by chwile odpocząć. Poczułaś coś twardego pod plecami i wyciągnęłaś przedmiot, którym okazał się Twój telefon. Zdziwiona tym faktem zaczęłaś obracać nim w powietrzu i zastanawiać skąd on się wziął w tym miejscu. Z rozmyślań wyrwał Cię dźwięk smsa. Odebrałaś go, ale okazał się to tylko kolejny głupi sms z informacją o szansie wygranej miliona złotych. Pominęłaś go i przypadkowo wychodząc z wiadomości przycisnęłaś ikonkę galerii. To co ukazało się Twoim oczom z śmiechu przekształciło się w wielką złość.
- Parker ! Sykes! - krzyknęłaś nazwiska swojego chłopaka i jego przyjaciela.
Chwile później obydwoje stali już przed Tobą z pytającymi minami.
- Co to ma być ? - zapytałaś się pokazując swojemu chłopakowi jedno z 150 zdjęć, na którym trzyma on tampony w nosie.
- Nathan miałeś to usunąć. - chłopak zaczął tupać jak małe dziecko.
- Myślałem, że Ty to zrobiłeś. - odpowiedział rozbawiony chłopak.
- Ty sie tak nie śmiej. - zwróciłaś się do niego. - Na Ciebie też coś mam.. - urwałaś, a on spoważniał.
- To co, kogo pierwszego wstawiamy na tt ? - zapytałaś zupełnie poważnie.
- Nie, nie, nie! - zaczęli krzyczeć obaj. - Zrobimy wszystko. - zaproponował Tom.
- mm, wszystko mówisz. - zamyśliłaś się.
- Ty. - wskazałaś na młodego. - szorujesz do kuchni i gotujesz mi coś smacznego, czegoś czego jeszcze w życiu nie jadałam. - a Ty .- wskazałaś na Parkera. - wlewasz wody do wanny i szykujesz mi wspaniałą kąpiel. Z masażem. - uśmiechnęłaś się pod nosem, a oni zniknęli z pola widzenia zażenowani.
________________________
uhu! tak, zamiast spać w nocy wymyślam jakieś chore sytuacje. :D
ze względu, że nie mam dziś czasu dodaje tylko 3.
Wolicie takie imaginy ? Krótsze, czy te dłuższe ?
Piszcie na dole.
hihih, korzystam z ostatnich dni ferii. [*]
do następnego.
Kocham Was.
piątek, 15 lutego 2013
~ Przez orgie w pokoju obok nie mogę spać!
- Trish! wstawaj! - poczułam szturchnięcie i zdenerwowany głos siostry.
- Nie, jeszcze pięć minut. - ziewnęłam i schowałam się pod cieplutką kołderką.
- Nie ma pięciu minut! Chłopaki będą wieczorem, a jest południe. Musisz mi pomóc posprzątać. - wrzeszczała na mnie. Ale od kiedy zamieszkałyśmy u Maxa i jego kolegów tak jest ciągle.
- Daj spokój, im bez różnicy czy jest bałagan czy nie. - mamrotałam śpiąca.
- Ale mi nie! wstawaj.
- To zamów ekipę sprzątającą. - próbowałam w jakikolwiek sposób ominąć 'wielkie sprzątanie.'
Już pełna nadziei, że wychodzi z mojego pokoju, poczułam na kostkach jej zimne dłonie i w oka mgnieniu znalazłam sie na podłodze.
- Powiedziałam, że masz mi pomóc to mi pomagaj! - wrzasnęła i stała tak nade mną trzymając ręce na biodrach.
- Dobra, spokojnie. przebiorę się, a Ty wyjdź. - wstałam i szłam w stronę szafy. Lisa chyba to zrozumiała jako wygraną i z uśmiechem opuściła pomieszczenie. Podbiegłam do drzwi przez, które właśnie wyszła i zamknęłam je na klucz. Co jak co, ale spać to ona mi nie może zabronić. Chwyciłam telefon i zrobiłam to co zawsze chłopcy i zadzwoniłam do firmy, która zajmuję się sprzątaniem i ta dam, po sprawie. Lis jako moja starsza siostra czuje sie za mnie odpowiedzialna i pomimo moich 21 lat i tak muszę mieszkać z nią i jej chłopakiem, a i jego przyjaciółmi. Niby mi to na rękę bo tylko 10 minut spacerkiem i jestem w studiu tańca gdzie pracuje, ale ciągłe żarciki i dziwne sytuacje, które tu są na porządku dziennym doprowadzają mnie do szału. Ale, co w tej sytuacji jedynie pragnęłam łózka, wiec założyłam słuchawki i wróciłam tam.
* * *
Chłopaki wrócili, więc nie mieli siły by gdziekolwiek wyjść. Z Sykesem i Jayem oglądamy jakieś durne filmy, a w kuchni nasze gołąbeczki robią kolacje. Lokowaty co chwile nerwowo spoglądał na wyświetlacz telefonu i siedział wyprostowany jak w kościele.
- No to ja już się zbieram. - wstał i uśmiechnął się sztucznie.
- Gdzie ? - spytałam zdziwiona bo jeszcze godzinę temu błagał, żebyśmy zostali w domu.
- Wiesz, dziewczyny z Londynu same się nie przelecą. - odpowiedział młody dalej patrząc w ekran.
- Bardzo śmieszne. - odpowiedział naburmuszony McGuiness.
- No to co my robimy ? - odpowiedziałam bardziej wtulając się w Sykesa, a on objął mnie ramieniem.
Nie byliśmy razem, nawet nie było między nami tego 'czegoś' , ale był wspaniałym przyjacielem i to on jako jedyny mnie rozumiał kiedy się tu wprowadziłam pod groźbą siostry.
- Nie wiem, ale na pewno z tej lazanii nic nie wyjdzie. - Obrócił głowę o 180 stopni w stronę kuchni i rzucił pogardliwe spojrzenie na całującą się parę na stole.
- Albo w sosie beszamelowym znajdziemy niechciany dodatek. - dodałam zażenowana.
- Pizza czy chińszczyzna ? - zaproponował sięgając po telefon.
- Pizza, chińszczyzną już rzygam.
- To dzwonimy. - kiedy Nathan zamawiał gastro, ja poszłam wziąć szybki prysznic i rzuciłam na siebie za długą koszulkę i jakieś spodenki. Kiedy zeszłam w całym salonie unosił się wspaniały zapach. Skoczyłam po piwa i usiadłam obok przyjaciela.
- Jak było w Stanach ? - zapytałam biorąc pierwsze kęsy.
- Jak w stanach, gorąco, nudno.. - bez entuzjazmu odpowiadał.
- Jak moze być nudno w Ameryce ? Głupi jesteś. - zrobiłam szydercze spojrzenie i nasza rozmowa się skończyła. Po godzinie i kilku wypitych piwach zwinęliśmy się do pokoi. Wchodząc po schodach usłyszałam tylko porno dobiegające z pokoju Maxa i mojej siostry. Uśmiechnęłam się pod nosem bo pokój Sykesa i Maxa oddziela mała cieniutka ściana.
Przekroczyłam próg pokoju i szybko wpełzłam do łóżka. Zgasiłam światło i przewracałam sie z boku na bok nie mogąc zasnąć. Wstałam na łokciach i sięgnęłam po pilota. Mm, świetnie, horror. Lubie horrory, pomimo tego, ze cholernie się ich boje. Pierwsze pięć minut było znośne, ale kiedy była pierwsza większa akcja, muzyka przyprawiała o nieprzyjemne dreszcze do mojego pokoju wkroczył Sykes. W tamtej chwili myślałam, że mam zawał, a serce wyleciało mi jelitami.
- Boże, Sykes, puka się ! - wrzeszczałam trzymając się za klatkę piersiową.
- No sory, ale przez orgie w pokoju obok mnie nie mogę spać. - powiedział mając pretensje do mnie.
- Dobra, wchodź, wyjątkowo możesz tu spać. - zrobiłam mu miejsce obok, gdzie szybko położył się.
- Boję się horrorów. - popatrzył przestraszony na mnie.
- Ja też. - odpowiedziałam przełykając głośno ślinę.
Mimo tego, ze obydwoje się boimy i jesteśmy cykorami horror obejrzeliśmy do końca. Co z tego, ze 3/4 filmu głowę trzymałam w poduszce, ale było warto. Nigdy tak się jeszcze nie bałam.
Gdy już telewizor wyłączyliśmy moje zmysły działały podwójnie, słyszałam najmniejszy szmer, a każdy cień zza okna przyprawiał mnie o mały zawał serca. Podciągnęłam się do pozycji siedzącej i zapaliłam małą lampeczkę. Nath zrobił to samo i dopiero wtedy zobaczyłam, ze jego oczy były pełne strachu. Dostałam nie
pohamowanego śmiechu i usłyszałam wielki huk dobiegający z kuchni. Instynktownie przysunęłam sie do przyjaciela i zamknęłam oczy. Chwile później usłyszałam głośny śmiech McGuinessa.
- Spokojnie, to tylko Jay. - powiedział Nathan z chytrym uśmieszkiem.
Odsunęłam się od niego i spojrzałam w jego twarz. Wyraz jego oczu był inny, uśmiech nigdy nie był taki słodki. W tej chwili poczułam się bezpiecznie i mimowolnie przysunęłam twarz do jego. Zamknęłam oczy i poczułam jego głęboki oddech. Rozchyliłam wargi i poczułam jego usta i język, który dotykał mojego. Był delikatny i słodki. Położyłam rękę na jego karku i delikatnie wsunęłam we włosy. Ręce chłopaka zsunęły się z mojej twarzy na ramiona, a później na talie. Delikatnie położyłam sie, a Nathan zawisł nade mną dalej rozkoszując się moim językiem. Odsunął się na chwile i znowu spojrzał tymi swoimi oczami, przez które dostałam miłego dreszczyku. Kiwnęłam głową na tak, a on tylko się uśmiechnął i zaczął obdarowywać pocałunkami moją szyje, zostawiając małe czerwone malinki. Moje ręce szybko znalazły sie pod jego koszulką.
- rączki do góry. - wyszeptałam mu do ucha, a on jak na rozkaz zrobił to co kazałam. Rzuciłam gdzieś daleko ubranie i znowu poczułam smak jego ust i dotyk rąk pod bluzką. Delikatnie wyznaczał sobie drogę, od pępka do piersi, które delikatnie masował. Chwile później zrobił z moją koszulką to co ja z jego. Zmienił swój język na dwa palce, które delikatnie ssałam, w odpowiednim momencie wyjął i wyznaczył nimi drogę od moich ust, miedzy piersiami, później tuż obok pępka i delikatnie wsunął pod moje figi, stanowczo lecz delikatnie nimi poruszając. Przyjemność jaką doznawałam była nie do opisania, więc z mojego gardła wydobywał sie głośny krzyk. Zmieniliśmy się i teraz on leżał, a ja byłam na nim. pomiędzy pocałunkami lekko podgryzałam dolną wargę przez co jego kaciki ust unosiły się lekko do góry.Moje pocałunki z jego ust przeniosły się na jego szyje i klatkę piersiową. Delikatnie zjechałam językiem do jego bokserek, których pozbyłam się szybciej niż spodziewał i odwdzięczyłam się sprawiając mu przyjemność językiem. Spojrzałam na jego twarz, którą odchylił do tyłu i cicho zaczął mruczeć pod nosem. Kiedy poczułam ciepły płyn, chłopak głośniej jęknął i od razu się szeroko uśmiechnął. Położyłam się obok i mocno ścisnęłam dłoń. Nathan spojrzał w moją stronę i uśmiechnął sie szeroko, i znowu zatopił swoje usta w moich. Tym razem ten pocałunek był bardziej namiętny, a jego język bardziej agresywny co mi się bardziej podobało.
Znowu zawisł nade mną i zaczął ciepłą dłonią wędrować po moich udach, a następnie plecach i brzuchu. Za każdym jego ruchem gęsia skórka pojawiała sie na moim ciele w rezultacie czego moje ciało wyginało się w łuk, a chłopak cicho chichotał. Jednym stanowczym ruchem wszedł we mnie i poruszał sie płynnie. Nasze głębokie oddechy synchronizowały się, w geście zadowolenia mój przyjaciel wydobywał ciche jęki, a ja wbijałam paznokcie w plecy chłopaka. Gdy tylko skończyliśmy znowu położył się obok mnie i delikatnie smyrał moją dłoń, później nią delikatnie ściskając. Przysunęłam sie do niego i mocno przytuliłam, Nathan złożył pocałunek na czubku mojej głowy i tak zasnęłam.
_____________________________________
JA PIERDOLE. -.-
nie wiem czy czytając tą końcówkę śmiać sie czy płakać.
pisałam to 5 dni!
Natalcia to for you.
przepraszam za to, wiem że to pseudo porno jest najgorszym czymś co czytaliście, ale nie potrafię pisać!
mam jeszcze nominacje od poziomkowa za co DZIĘKUJE. ^^
ale już wystarczająco nominowałam blogów i powiedziałam faktów. :D
to ten, macie walentynkowelove. :D ja spędziłam walentynki w łóżku! <3
mmm, chyba to wszystko.
to do następnego. xoxox
- Nie, jeszcze pięć minut. - ziewnęłam i schowałam się pod cieplutką kołderką.
- Nie ma pięciu minut! Chłopaki będą wieczorem, a jest południe. Musisz mi pomóc posprzątać. - wrzeszczała na mnie. Ale od kiedy zamieszkałyśmy u Maxa i jego kolegów tak jest ciągle.
- Daj spokój, im bez różnicy czy jest bałagan czy nie. - mamrotałam śpiąca.
- Ale mi nie! wstawaj.
- To zamów ekipę sprzątającą. - próbowałam w jakikolwiek sposób ominąć 'wielkie sprzątanie.'
Już pełna nadziei, że wychodzi z mojego pokoju, poczułam na kostkach jej zimne dłonie i w oka mgnieniu znalazłam sie na podłodze.
- Powiedziałam, że masz mi pomóc to mi pomagaj! - wrzasnęła i stała tak nade mną trzymając ręce na biodrach.
- Dobra, spokojnie. przebiorę się, a Ty wyjdź. - wstałam i szłam w stronę szafy. Lisa chyba to zrozumiała jako wygraną i z uśmiechem opuściła pomieszczenie. Podbiegłam do drzwi przez, które właśnie wyszła i zamknęłam je na klucz. Co jak co, ale spać to ona mi nie może zabronić. Chwyciłam telefon i zrobiłam to co zawsze chłopcy i zadzwoniłam do firmy, która zajmuję się sprzątaniem i ta dam, po sprawie. Lis jako moja starsza siostra czuje sie za mnie odpowiedzialna i pomimo moich 21 lat i tak muszę mieszkać z nią i jej chłopakiem, a i jego przyjaciółmi. Niby mi to na rękę bo tylko 10 minut spacerkiem i jestem w studiu tańca gdzie pracuje, ale ciągłe żarciki i dziwne sytuacje, które tu są na porządku dziennym doprowadzają mnie do szału. Ale, co w tej sytuacji jedynie pragnęłam łózka, wiec założyłam słuchawki i wróciłam tam.
* * *
Chłopaki wrócili, więc nie mieli siły by gdziekolwiek wyjść. Z Sykesem i Jayem oglądamy jakieś durne filmy, a w kuchni nasze gołąbeczki robią kolacje. Lokowaty co chwile nerwowo spoglądał na wyświetlacz telefonu i siedział wyprostowany jak w kościele.
- No to ja już się zbieram. - wstał i uśmiechnął się sztucznie.
- Gdzie ? - spytałam zdziwiona bo jeszcze godzinę temu błagał, żebyśmy zostali w domu.
- Wiesz, dziewczyny z Londynu same się nie przelecą. - odpowiedział młody dalej patrząc w ekran.
- Bardzo śmieszne. - odpowiedział naburmuszony McGuiness.
- No to co my robimy ? - odpowiedziałam bardziej wtulając się w Sykesa, a on objął mnie ramieniem.
Nie byliśmy razem, nawet nie było między nami tego 'czegoś' , ale był wspaniałym przyjacielem i to on jako jedyny mnie rozumiał kiedy się tu wprowadziłam pod groźbą siostry.
- Nie wiem, ale na pewno z tej lazanii nic nie wyjdzie. - Obrócił głowę o 180 stopni w stronę kuchni i rzucił pogardliwe spojrzenie na całującą się parę na stole.
- Albo w sosie beszamelowym znajdziemy niechciany dodatek. - dodałam zażenowana.
- Pizza czy chińszczyzna ? - zaproponował sięgając po telefon.
- Pizza, chińszczyzną już rzygam.
- To dzwonimy. - kiedy Nathan zamawiał gastro, ja poszłam wziąć szybki prysznic i rzuciłam na siebie za długą koszulkę i jakieś spodenki. Kiedy zeszłam w całym salonie unosił się wspaniały zapach. Skoczyłam po piwa i usiadłam obok przyjaciela.
- Jak było w Stanach ? - zapytałam biorąc pierwsze kęsy.
- Jak w stanach, gorąco, nudno.. - bez entuzjazmu odpowiadał.
- Jak moze być nudno w Ameryce ? Głupi jesteś. - zrobiłam szydercze spojrzenie i nasza rozmowa się skończyła. Po godzinie i kilku wypitych piwach zwinęliśmy się do pokoi. Wchodząc po schodach usłyszałam tylko porno dobiegające z pokoju Maxa i mojej siostry. Uśmiechnęłam się pod nosem bo pokój Sykesa i Maxa oddziela mała cieniutka ściana.
Przekroczyłam próg pokoju i szybko wpełzłam do łóżka. Zgasiłam światło i przewracałam sie z boku na bok nie mogąc zasnąć. Wstałam na łokciach i sięgnęłam po pilota. Mm, świetnie, horror. Lubie horrory, pomimo tego, ze cholernie się ich boje. Pierwsze pięć minut było znośne, ale kiedy była pierwsza większa akcja, muzyka przyprawiała o nieprzyjemne dreszcze do mojego pokoju wkroczył Sykes. W tamtej chwili myślałam, że mam zawał, a serce wyleciało mi jelitami.
- Boże, Sykes, puka się ! - wrzeszczałam trzymając się za klatkę piersiową.
- No sory, ale przez orgie w pokoju obok mnie nie mogę spać. - powiedział mając pretensje do mnie.
- Dobra, wchodź, wyjątkowo możesz tu spać. - zrobiłam mu miejsce obok, gdzie szybko położył się.
- Boję się horrorów. - popatrzył przestraszony na mnie.
- Ja też. - odpowiedziałam przełykając głośno ślinę.
Mimo tego, ze obydwoje się boimy i jesteśmy cykorami horror obejrzeliśmy do końca. Co z tego, ze 3/4 filmu głowę trzymałam w poduszce, ale było warto. Nigdy tak się jeszcze nie bałam.
Gdy już telewizor wyłączyliśmy moje zmysły działały podwójnie, słyszałam najmniejszy szmer, a każdy cień zza okna przyprawiał mnie o mały zawał serca. Podciągnęłam się do pozycji siedzącej i zapaliłam małą lampeczkę. Nath zrobił to samo i dopiero wtedy zobaczyłam, ze jego oczy były pełne strachu. Dostałam nie
pohamowanego śmiechu i usłyszałam wielki huk dobiegający z kuchni. Instynktownie przysunęłam sie do przyjaciela i zamknęłam oczy. Chwile później usłyszałam głośny śmiech McGuinessa.
- Spokojnie, to tylko Jay. - powiedział Nathan z chytrym uśmieszkiem.
Odsunęłam się od niego i spojrzałam w jego twarz. Wyraz jego oczu był inny, uśmiech nigdy nie był taki słodki. W tej chwili poczułam się bezpiecznie i mimowolnie przysunęłam twarz do jego. Zamknęłam oczy i poczułam jego głęboki oddech. Rozchyliłam wargi i poczułam jego usta i język, który dotykał mojego. Był delikatny i słodki. Położyłam rękę na jego karku i delikatnie wsunęłam we włosy. Ręce chłopaka zsunęły się z mojej twarzy na ramiona, a później na talie. Delikatnie położyłam sie, a Nathan zawisł nade mną dalej rozkoszując się moim językiem. Odsunął się na chwile i znowu spojrzał tymi swoimi oczami, przez które dostałam miłego dreszczyku. Kiwnęłam głową na tak, a on tylko się uśmiechnął i zaczął obdarowywać pocałunkami moją szyje, zostawiając małe czerwone malinki. Moje ręce szybko znalazły sie pod jego koszulką.
- rączki do góry. - wyszeptałam mu do ucha, a on jak na rozkaz zrobił to co kazałam. Rzuciłam gdzieś daleko ubranie i znowu poczułam smak jego ust i dotyk rąk pod bluzką. Delikatnie wyznaczał sobie drogę, od pępka do piersi, które delikatnie masował. Chwile później zrobił z moją koszulką to co ja z jego. Zmienił swój język na dwa palce, które delikatnie ssałam, w odpowiednim momencie wyjął i wyznaczył nimi drogę od moich ust, miedzy piersiami, później tuż obok pępka i delikatnie wsunął pod moje figi, stanowczo lecz delikatnie nimi poruszając. Przyjemność jaką doznawałam była nie do opisania, więc z mojego gardła wydobywał sie głośny krzyk. Zmieniliśmy się i teraz on leżał, a ja byłam na nim. pomiędzy pocałunkami lekko podgryzałam dolną wargę przez co jego kaciki ust unosiły się lekko do góry.Moje pocałunki z jego ust przeniosły się na jego szyje i klatkę piersiową. Delikatnie zjechałam językiem do jego bokserek, których pozbyłam się szybciej niż spodziewał i odwdzięczyłam się sprawiając mu przyjemność językiem. Spojrzałam na jego twarz, którą odchylił do tyłu i cicho zaczął mruczeć pod nosem. Kiedy poczułam ciepły płyn, chłopak głośniej jęknął i od razu się szeroko uśmiechnął. Położyłam się obok i mocno ścisnęłam dłoń. Nathan spojrzał w moją stronę i uśmiechnął sie szeroko, i znowu zatopił swoje usta w moich. Tym razem ten pocałunek był bardziej namiętny, a jego język bardziej agresywny co mi się bardziej podobało.
Znowu zawisł nade mną i zaczął ciepłą dłonią wędrować po moich udach, a następnie plecach i brzuchu. Za każdym jego ruchem gęsia skórka pojawiała sie na moim ciele w rezultacie czego moje ciało wyginało się w łuk, a chłopak cicho chichotał. Jednym stanowczym ruchem wszedł we mnie i poruszał sie płynnie. Nasze głębokie oddechy synchronizowały się, w geście zadowolenia mój przyjaciel wydobywał ciche jęki, a ja wbijałam paznokcie w plecy chłopaka. Gdy tylko skończyliśmy znowu położył się obok mnie i delikatnie smyrał moją dłoń, później nią delikatnie ściskając. Przysunęłam sie do niego i mocno przytuliłam, Nathan złożył pocałunek na czubku mojej głowy i tak zasnęłam.
_____________________________________
JA PIERDOLE. -.-
nie wiem czy czytając tą końcówkę śmiać sie czy płakać.
pisałam to 5 dni!
Natalcia to for you.
przepraszam za to, wiem że to pseudo porno jest najgorszym czymś co czytaliście, ale nie potrafię pisać!
mam jeszcze nominacje od poziomkowa za co DZIĘKUJE. ^^
ale już wystarczająco nominowałam blogów i powiedziałam faktów. :D
to ten, macie walentynkowelove. :D ja spędziłam walentynki w łóżku! <3
mmm, chyba to wszystko.
to do następnego. xoxox
wtorek, 5 lutego 2013
The Versatile Blogger Award III
Co powinien zrobić nominowany?
- podziękować nominującemu na jego blogu,
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie,
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
Jara mnie to nadal, wiec jesteście zmuszeni :D
Dziękuje Amy George Sykes <3
jasne, że nie denerwuje mnie to, w końcu to ja, a mnie nie denerwują takie rzeczy. :D
czyli fakty, fakty.
1. Marze o tym, żeby moja szkoła została porwana razem z nami w środku i uratował nas superman. :D
2. mam kota, który jest krzyżówką persa i norweskiego leśnego.
3. Pół roku temu nazwałam małego kotka Rufus i traktowałam go jak psa.
4. Uwielbiam makaron i kuchnie chińską.
5. Na jednej domówce skopałam chłopaka bo dotknął moich włosów.
6. jaram się soundtrackiem z ' Assassin's creed 3'
7. Mówię sama do siebie i tego nie kontroluje. ; oo
Koniec, dziś nominuje wszystkich co czytają. :D
poniedziałek, 4 lutego 2013
The Versatile Blogger Award
kolejna wspaniała nominacja od נєѕтę ρяιѕσηєяę. ♥
za co oczywiście dziękuje <3
- podziękować nominującemu na jego blogu,
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie,
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów
wiec macie te 'wspaniałe' fakty o mnie :
1. często uważam, że urodziłam się w złym miejscu o złej porze.
2. podejrzewam, ze mój brat to gej. ;_;
3. nikt z moich znajomych nie wie, ze prowadzę bloga.
4. jara mnie Johnny Knoxville.
5. często irytuje ludzi swoim nadpobudliwym zachowaniem.
6. potrafię świetnie kłamać.
7. odchudzam sie już 858458456854684568654 raz.
dziękuje, dziękuje za brawa a teraz nominuję :
http://opowiadanie-o-the-wanted.blogspot.com/
http://alltimelowthewantedstory.blogspot.com/
http://pumpupvolumee.blogspot.com/
http://polishstoryaboutthewanted.blogspot.com/
http://give-me-love-baby.blogspot.com/
http://theunwantedkind.blogspot.com/
http://nie-typowa.blogspot.com/
jeszcze miałam jeden blog, ale lama Kasiunia zgubiła.
wgl kocham Wasze wszystkie blogi <3
mrau.
hihi, jest 00.00 a ja na 7.30 jutro :D
pozdro, przyjebane dziecko Kaśka woli bloga, kochacie mnie c'nie ? :D
za co oczywiście dziękuje <3
co powinien zrobić nominowany?:
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie,
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów
wiec macie te 'wspaniałe' fakty o mnie :
1. często uważam, że urodziłam się w złym miejscu o złej porze.
2. podejrzewam, ze mój brat to gej. ;_;
3. nikt z moich znajomych nie wie, ze prowadzę bloga.
4. jara mnie Johnny Knoxville.
5. często irytuje ludzi swoim nadpobudliwym zachowaniem.
6. potrafię świetnie kłamać.
7. odchudzam sie już 858458456854684568654 raz.
dziękuje, dziękuje za brawa a teraz nominuję :
http://opowiadanie-o-the-wanted.blogspot.com/
http://alltimelowthewantedstory.blogspot.com/
http://pumpupvolumee.blogspot.com/
http://polishstoryaboutthewanted.blogspot.com/
http://give-me-love-baby.blogspot.com/
http://theunwantedkind.blogspot.com/
http://nie-typowa.blogspot.com/
jeszcze miałam jeden blog, ale lama Kasiunia zgubiła.
wgl kocham Wasze wszystkie blogi <3
mrau.
hihi, jest 00.00 a ja na 7.30 jutro :D
pozdro, przyjebane dziecko Kaśka woli bloga, kochacie mnie c'nie ? :D
The Versatile Blogger Award
Każdy nominowany blogger powinien wykonać kilka rzeczy :
- podziękować nominującemu na jego blogu
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
Grubo bo się nie spodziewałam. A nominowały mnie Nemezis Jessica Jess oraz Blaugrana xD
Za co oczywiście dziękuje. <3
a teraz przejdźmy do nudnej rzeczy, czyli faktów o mnie. Z racji tego, że mam 3 nominacje i ostatnio strasznie mnie jarają takie rzeczy postanowiłam tych faktów dać więcej.
1. mam na imię Karolina, ale wszyscy mówią do mnie Kasia.
2. Pomimo tego, że mój brat jest starszy to on słucha i boi sie mnie a nie ja jego. C:
3. Śmieszą mnie obrazki z kotkami, uwielbiam kreskówki, bajki i ekipę z newcastle.
4. najlepiej czuje się we wzorzystych leginsach i kilka rozmiarów za dużych bluzach/swetrach.
5. Szybko wybaczam.
6. Kieruje się rozumem, a nie sercem i czuje, że dlatego jestem nieszczęśliwa.
7. Podoba mi się przyjaciel mojego brata, chłopak z równoległej klasy, który jest podobny do Sykesa i chłopak, którego poznałam w wakacje.
8. Jestem inteligentna, ale nie mądra.
9. Moimi wymarzonymi chłopakami są : N.Sykes, W.Khalifa i K.Cudi.
10. W przyszłości planuje wyjechać do Ameryki.
11. Uważam, że moi rodzice są nieodpowiedzialni.
12. W mojej szkole jest 150 osób, a ja lubię tylko 9.
13. Pomimo tego, ze jestem twarda i nie pokazuje emocji, w środku jestem strasznie wrażliwa i można mnie zranić najmniejszą obelgą.
14. Mieszkam blisko Łodzi.
15. Moja mam czytała mój pamiętnik.
16. Jestem typem osoby, z którymi mi rodzice nie pozwalają się zadawać.
17. Najczęściej gdy mówię mamie, że śpię u przyjaciółki chodzę na imprezy.
18. Mam na wszystko wyjebane.
19. Nie zam swojej gruby krwi.
20. Do 2 roku życia wychowywała mnie babcia.
21. Pomimo tego, ze mam mnóstwo koleżanek i 4 najlepsze przyjaciółki i tak żadnej z nich nie zwierzam się.
Uhu, jakoś udało się, to teraz nominuje :
http://odszukac-siebie.blogspot.com/
http://likeasweets.blogspot.com/
http://for-every-heart-that-beats.blogspot.com/
http://the-battleground.blogspot.com/
http://give-me-love-baby.blogspot.com/
http://story-the-wanted.blogspot.com/
http://couldyougiveyourselftome.blogspot.com/
http://history-antonella.blogspot.com/
http://marzeniasiespelniajatw.blogspot.com/
http://thelastoftw.blogspot.com/
to chyba tyle. nareczka koteczki, w ferie specjalnie dla jednej z czytelniczek Nathan +18 :D
- podziękować nominującemu na jego blogu
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.
Grubo bo się nie spodziewałam. A nominowały mnie Nemezis Jessica Jess oraz Blaugrana xD
Za co oczywiście dziękuje. <3
a teraz przejdźmy do nudnej rzeczy, czyli faktów o mnie. Z racji tego, że mam 3 nominacje i ostatnio strasznie mnie jarają takie rzeczy postanowiłam tych faktów dać więcej.
1. mam na imię Karolina, ale wszyscy mówią do mnie Kasia.
2. Pomimo tego, że mój brat jest starszy to on słucha i boi sie mnie a nie ja jego. C:
3. Śmieszą mnie obrazki z kotkami, uwielbiam kreskówki, bajki i ekipę z newcastle.
4. najlepiej czuje się we wzorzystych leginsach i kilka rozmiarów za dużych bluzach/swetrach.
5. Szybko wybaczam.
6. Kieruje się rozumem, a nie sercem i czuje, że dlatego jestem nieszczęśliwa.
7. Podoba mi się przyjaciel mojego brata, chłopak z równoległej klasy, który jest podobny do Sykesa i chłopak, którego poznałam w wakacje.
8. Jestem inteligentna, ale nie mądra.
9. Moimi wymarzonymi chłopakami są : N.Sykes, W.Khalifa i K.Cudi.
10. W przyszłości planuje wyjechać do Ameryki.
11. Uważam, że moi rodzice są nieodpowiedzialni.
12. W mojej szkole jest 150 osób, a ja lubię tylko 9.
13. Pomimo tego, ze jestem twarda i nie pokazuje emocji, w środku jestem strasznie wrażliwa i można mnie zranić najmniejszą obelgą.
14. Mieszkam blisko Łodzi.
15. Moja mam czytała mój pamiętnik.
16. Jestem typem osoby, z którymi mi rodzice nie pozwalają się zadawać.
17. Najczęściej gdy mówię mamie, że śpię u przyjaciółki chodzę na imprezy.
18. Mam na wszystko wyjebane.
19. Nie zam swojej gruby krwi.
20. Do 2 roku życia wychowywała mnie babcia.
21. Pomimo tego, ze mam mnóstwo koleżanek i 4 najlepsze przyjaciółki i tak żadnej z nich nie zwierzam się.
Uhu, jakoś udało się, to teraz nominuje :
http://odszukac-siebie.blogspot.com/
http://likeasweets.blogspot.com/
http://for-every-heart-that-beats.blogspot.com/
http://the-battleground.blogspot.com/
http://give-me-love-baby.blogspot.com/
http://story-the-wanted.blogspot.com/
http://couldyougiveyourselftome.blogspot.com/
http://history-antonella.blogspot.com/
http://marzeniasiespelniajatw.blogspot.com/
http://thelastoftw.blogspot.com/
to chyba tyle. nareczka koteczki, w ferie specjalnie dla jednej z czytelniczek Nathan +18 :D
środa, 23 stycznia 2013
imagin 8542145562
Piękny sobotni wieczór.
Najpierw teatr,potem romantyczna kolacja przy świecach i muzyką w tle. Na koniec zaplanował spacer wzdłuż rzeki przez alejkę oświetloną latarniami w starym stylu.
Po prostu wieczór z marzeń każdej kobiety.
- Ależ on jest romantyczny - pomyślała Lily - wrażliwy i taki kochany - uśmiechnęła się w myślach,a w rzeczywistości tylko mocnej uścisnęła jego rękę.
- Mała zmiana planów - powiedział Jay i zaczął biec w przeciwnym kierunku.
- Ale..ale..
- Nie pytaj. Niespodzianka - rzekł i dał jej buziaka w policzek.
Biegli tak przez około 5 minut, gdy nagle zatrzymał się przed jakimś budynkiem. Poczuła,jak puszcza jej rękę. Zerknęła w jego stronę,lecz nikogo nie ujrzała. Nagle jej oczy spowił mrok. W czasie gdy Jay zawiązywał z tyłu jej głowy chustkę, szepnął
- Zaufaj mi - uśmiechnął się, chociaż wiedział, że Lily tego nie zobaczy.
Ponownie złapał ją za dłoń i pociągnął za sobą.
Po pewnym czasie zaczęli zwalniać, po czym stanęli. Jay powoli odwiązał jej chustkę i objął ją w pasie od tyłu.
- Otwórz oczy, kochanie - szepnął jej do ucha.
Zrobiła to,lecz bardzo powoli. Była pod wielkim wrażeniem. Jej oczom ukazało się miasto.
A wiecie, jak wygląda miasto w nocy? To jest po prostu obłędny widok!
- To jest.. To jest.. - odwróciła się do niego przodem - To jest po prostu piękne! - gwałtowanie złapała dłońmi jego głowę, przysunęła do siebie i pocałowała mocno. Odsunęła się na centymetr - Dziękuję - szepnęła.
Tym razem to on zainicjował pocałunek. Był długi i delikatny.
Chłopak poczuł coś mokrego na obu policzkach. Zdziwiony otworzył oczy i zobaczył, jak Lily łzy spływają strumieniami. Zaniepokojony odsunął się.
- Coś nie tak? Co się dzieje? - zapytał troskliwie i popatrzył jej w oczy.
- Nic.
Naciskał ją wzrokiem.
- Naprawdę nic.
Dalej ją naciskał. Schyliła głowę.
- Emm.. - zamyśliła się na chwilę. Nie wiedziała, jak dobrać słowa, by wyrazić wszystko to,co czuje - Jest dzisiaj tak pięknie - pokazała ręką cały krajobraz przed nimi - Jesteś ty - uśmiechnęła się - i tak idealnie wszystko dzisiaj zaplanowałeś..
- No to co się stało? - Jay był zdezorientowany.
Uśmiech zniknął z jej twarzy.
- Wyobraziłam sobie, że ... - łzy znowu pociekły z jej oczu - że Cię nie ma, że to wszystko mogłoby się nie powtórzyć albo jeszcze gorzej - mogłoby się w ogóle nie wydarzyć, że w życiu nie byłabym taka szczęśliwa jak w tej chwili - jak tylko dokończyła to zdanie, mocno go objęła.
Tkwili tak przez chwilę. Jay delikatnie gładził dłonią jej plecy. Gdy tylko rozluźniła uścisk,odsunął ją na chwile. Złapał dłońmi jej twarz i opuszkami kciuków wytarł łzy.
- Popatrz na to z innej strony - uśmiechnął się - Jesteśmy tutaj razem. Tylko we dwoje. To dzieje się naprawdę i nikt nam nie może zabrać tej chwili - znowu popatrzył jej głęboko w oczy - Zgadza się?
Lily zamknęła oczy i przytaknęła.
- A więc nie smuć się i żyjmy tą chwilą jak najdłużej - szczerze się uśmiechnął.
Odwzajemniła go.
Usiedli na skraju dachu. Lily wtuliła się w swojego chłopaka.
- Wiesz co? - zagadnęła w końcu.
- Słucham - pogładził jej włosy.
- Dziękuję, że mnie tu przyprowadziłeś. Jest naprawdę nieziemsko - odwróciła się. W tym samym czasie się uśmiechnęli.
- Proszę bardzo, kochanie.
Wtuliła się mocniej.
- Wiesz co? - zagadnęła znowu.
- No słucham - tym razem uśmiech sam pojawił się na jego twarzy.
Odwróciła się gwałtownie w jego stronę.
- Kocham cię - dała mu buziaka w policzek i powróciła do swojej poprzedniej pozycji.
- Ja ciebie też - patrząc przed siebie, uśmiechnął się, chociaż tego nie widziała i znowu zaczął gładzić ją po włosach.
Nie licząc czasu, tak spędzili resztę wieczoru.
____________________________
ale ze mnie romantyczka ..
hihi, a tak poważnie to powinnam się uczyć.
powinnam.
dobra, nie przedłużam i witam po mojej przerwie
ahahha, jak to brzmi.
KONIEC,
a i zasada czytasz komentujesz.
na prawdę, nie wiecie jaką mi radość przynosi jeden mały komantarzyk. :D
dobra, to do następnego :*
wtorek, 25 grudnia 2012
imagin VI.
-Lena ! - krzyknęła blondynka do siostry. - Ile mam czekać ? - spojrzała na swój zegarek na drobnym nadgarstku.
- Moment, przecież muszę jakoś wyglądać!- krzyczała młodsza z łazienki.
- To tylko śniadanie do cholery! - karciła siostrę Charlotte. - Jesteśmy tu drugi dzień, a już mnie denerwujesz.
- A Ty mnie całe życie denerwujesz. - młodsza wybiegła z łazienki i spojrzała na siostrę. - Co? Nie, Ty tak nigdzie nie idziesz! Zdejmuj te szorty, załóż spódniczkę lub sukienkę, a trampki zmieniasz na szpilki. - dwudziestolatka krzyczała.
- To jest tylko śniadanie nie będę się stroić. - Char była już w ekstazie zdenerwowania.
- Tylko śniadanie, ale nie wiesz kogo możesz tam spotkać!
Blondynka spojrzała na siostrę i przyłożyła dłoń do czoła w geście dezatrobaty.
- Boże, mam siostrę idiotkę. - dodała i wyszła z hotelowego pokoju udając się do srebrnej windy, która właśnie się przed nią otworzyła, a z niej wyszedł mały chłopiec. Dziewczyna sie uśmiechnęła sama do siebie i zrobiła krok w przód. Chudym palcem zgrabnię nacisnęła guziczek. Chwile później już była w restauracji hotelu. Czerwono-krwisty dywan idealnie komponował się z złoto-srebrnymi stołami i krzesełkami.
Dziewczyna podeszła do wielkiego stolika i chwyciła złotą tace i na niej położyła talerzyk, który chwile później zapełniła sałatką z owocami morza i jakimiś owocami. W chwili gdy się odwróciła uderzyła w kogoś w skutku czego cała zawartość jej złotej tacki znalazła się na podłodze. Blondynka nie patrząc kto jej winowajcą tego zajścia schyliła się i zaczęła zbierać jedzenie. Jej złość wzrastała z każdą sekundą lecz jej spokojny charakter nie pozwalał jej, aby nakrzyczeć na tego kogoś. Lecz chłopak okazał sie dobrze wychowany i zrobił to samo co ona tyle, że chwycił ja za drobne dłonie na co ona zareagowała uniesieniem głowy na wprost jego. W momencie gdy zobaczyła jego twarz jej źrenice się powiększyły, a zdenerwowanie ulotniło.
- Spokojnie, obsługa się tym zajmie. - powiedział melodyjnym głosem na co dziewczyna uśmiechnęła się i dalej wpatrywała w jego idealne kontury twarzy.
- Hej, wszystko okej ? - zapytał przez śmiech.
- Tak, jasne tylko.. - nie potrafiła powiedzieć zdania, wszystko się jej plątało. Chłopak, a raczej mężczyzna mógłby pomyśleć, że z nią jest coś nie tak, ale jej uśmiech usprawiedliwiał wszystko. Miły nieznajomy podniósł Cher za ręce tak, że stali oko w oko uśmiechając sie do siebie.
- To może w ramach rekompensaty usiądziesz ze mną, z nami przy stoliku? - poprawił sam siebie.
- jasne. - blondynka cały czas oczarowana nim się zgodziła.
Chłopak wziął do ręki srebrną tackę i załadował tam wszystko co zawierał talerz dziewczyny i coś dla siebie.
- Ale ja jestem głupi, nie przedstawiłem sie, Max jestem. - powiedział jak byli w drodze do stolika.
- Charlotte, ale mów mi Char. - Dziewczyna spojrzała sie w jego oczy i przechyliła głowę w lewą stronę uśmiechając się nadal.
- Już jesteśmy. - powiedział stając przy stoliku gdzie siedział już równie przystojny mężczyzna, a tuż obok niego uśmiechnięta blondynka.
- Miałeś przynieść tylko sałatkę. - zaczęła dziewczyna śmiejąc się dźwięcznie.
- To jest Char, a to Tom i jego równie dziwa dziewczyna Kelsey. - pokazał Max na przyjaciół, którzy miło przywitali dziewczynę.
_____________________________
Jooooooooooooooł, jak święta ? ; >
Macie taki początek tego co sie pokaże w czwartek lub piątek : )
Podoba się ?
Albo nie, nie wiem czy to dokończę, musicie mi pokazać, że chcecie :D
Pokazać, ze sie podoba i myśle że te 5 komentarzy będzie swietnie wyglądać. :D
ahahha, ale ja żartownisia jestem :D
Nadużywam emotikonów, jestę pokoemonę. ^^
dobra do następnego :*
- Moment, przecież muszę jakoś wyglądać!- krzyczała młodsza z łazienki.
- To tylko śniadanie do cholery! - karciła siostrę Charlotte. - Jesteśmy tu drugi dzień, a już mnie denerwujesz.
- A Ty mnie całe życie denerwujesz. - młodsza wybiegła z łazienki i spojrzała na siostrę. - Co? Nie, Ty tak nigdzie nie idziesz! Zdejmuj te szorty, załóż spódniczkę lub sukienkę, a trampki zmieniasz na szpilki. - dwudziestolatka krzyczała.
- To jest tylko śniadanie nie będę się stroić. - Char była już w ekstazie zdenerwowania.
- Tylko śniadanie, ale nie wiesz kogo możesz tam spotkać!
Blondynka spojrzała na siostrę i przyłożyła dłoń do czoła w geście dezatrobaty.
- Boże, mam siostrę idiotkę. - dodała i wyszła z hotelowego pokoju udając się do srebrnej windy, która właśnie się przed nią otworzyła, a z niej wyszedł mały chłopiec. Dziewczyna sie uśmiechnęła sama do siebie i zrobiła krok w przód. Chudym palcem zgrabnię nacisnęła guziczek. Chwile później już była w restauracji hotelu. Czerwono-krwisty dywan idealnie komponował się z złoto-srebrnymi stołami i krzesełkami.
Dziewczyna podeszła do wielkiego stolika i chwyciła złotą tace i na niej położyła talerzyk, który chwile później zapełniła sałatką z owocami morza i jakimiś owocami. W chwili gdy się odwróciła uderzyła w kogoś w skutku czego cała zawartość jej złotej tacki znalazła się na podłodze. Blondynka nie patrząc kto jej winowajcą tego zajścia schyliła się i zaczęła zbierać jedzenie. Jej złość wzrastała z każdą sekundą lecz jej spokojny charakter nie pozwalał jej, aby nakrzyczeć na tego kogoś. Lecz chłopak okazał sie dobrze wychowany i zrobił to samo co ona tyle, że chwycił ja za drobne dłonie na co ona zareagowała uniesieniem głowy na wprost jego. W momencie gdy zobaczyła jego twarz jej źrenice się powiększyły, a zdenerwowanie ulotniło.
- Spokojnie, obsługa się tym zajmie. - powiedział melodyjnym głosem na co dziewczyna uśmiechnęła się i dalej wpatrywała w jego idealne kontury twarzy.
- Hej, wszystko okej ? - zapytał przez śmiech.
- Tak, jasne tylko.. - nie potrafiła powiedzieć zdania, wszystko się jej plątało. Chłopak, a raczej mężczyzna mógłby pomyśleć, że z nią jest coś nie tak, ale jej uśmiech usprawiedliwiał wszystko. Miły nieznajomy podniósł Cher za ręce tak, że stali oko w oko uśmiechając sie do siebie.
- To może w ramach rekompensaty usiądziesz ze mną, z nami przy stoliku? - poprawił sam siebie.
- jasne. - blondynka cały czas oczarowana nim się zgodziła.
Chłopak wziął do ręki srebrną tackę i załadował tam wszystko co zawierał talerz dziewczyny i coś dla siebie.
- Ale ja jestem głupi, nie przedstawiłem sie, Max jestem. - powiedział jak byli w drodze do stolika.
- Charlotte, ale mów mi Char. - Dziewczyna spojrzała sie w jego oczy i przechyliła głowę w lewą stronę uśmiechając się nadal.
- Już jesteśmy. - powiedział stając przy stoliku gdzie siedział już równie przystojny mężczyzna, a tuż obok niego uśmiechnięta blondynka.
- Miałeś przynieść tylko sałatkę. - zaczęła dziewczyna śmiejąc się dźwięcznie.
- To jest Char, a to Tom i jego równie dziwa dziewczyna Kelsey. - pokazał Max na przyjaciół, którzy miło przywitali dziewczynę.
_____________________________
Jooooooooooooooł, jak święta ? ; >
Macie taki początek tego co sie pokaże w czwartek lub piątek : )
Podoba się ?
Albo nie, nie wiem czy to dokończę, musicie mi pokazać, że chcecie :D
Pokazać, ze sie podoba i myśle że te 5 komentarzy będzie swietnie wyglądać. :D
ahahha, ale ja żartownisia jestem :D
Nadużywam emotikonów, jestę pokoemonę. ^^
dobra do następnego :*
niedziela, 23 grudnia 2012
Kasiunia składa życzenia.
Miało być słodko i ładnie z niespodzianką, a tu proszę ..
Nie mam niespodzianki, a już wymyśliłam jarałam się i nie wyszło.
Trochę ze mnie ciota wyszła. :c
Dobra, nie ma niespodzianki, ale chce wam życzonka złożyć,
Może to będzie dziwne, ale prosto z serduszka. hihihihi
Jaka ja jestem słodka, jak cukiereczek z choineczki.
Kurwa, ze mną jest coś nie tak. -.-
Dobra brnijmy do tych życzeń i możecie już się zająć sobą.
Dopra, nie jestem dobra w te klocki więc wale co myślę.
Chce Wam życzyć, żeby te święta były udane i magiczne bo teraz rzadko sie zdarza, ze święta mają taką moc jak kiedyś.
Abyście dostały górę prezentów, duuuużo hajsu, w końcu czym by był świat bez niego.
Aby wasze blogi miały miliony wyświetleń i tyle samo komentarzy, niekończącej się weny i mnóstwo świetnego humoru. < nie wiem co do tego ma humor, ale tak mi przyszło na myśl. ; o >
Aby sukcesy nie tylko pojawiały się na blogu, ale też w życiu, w szkole i wgl, wgl.
Życzę Wam również, mnóstwo miłości, wymarzonego chłopaka tudzież polskiej wersji, któregoś z naszych wspaniałych chłopców. ( :
I taka wisienka, albo jeszcze nie, ale żeby wszystkie osoby, które kładą nam kłody pod nogi doigrali się i zapłacili za swoje winy.
Chyba najważniejsze, aby The Wanted wbili do nas i zobaczyli jakie mają wspaniałe fanki. :D
I wgl wszystkiego co sobie życzycie i oczywiście spełnienia marzeń. <3
To tak ode mnie i kilka gifów/ zdjęć Wam rzucę:
3646425, wiecie to moje gadu, więc częstujcie się. <3
PS. komentarze mile widziane pod każdym postem. C:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Jaythan 





